Dla Was piszę

30 kwietnia 2012

Błyszczyki od LiLy Lolo - mały problem

Pokazywałam Wam już moje błyszczyki od Lily Lolo. Nie mam szczęścia do tej nowej marki. Są to moje pierwsze produkty Lily Lolo. Spotkała mnie przykra niespodzianka. Nakrętki błyszczyków pękły. Wygląda to nieciekawie.

Destrukcja widoczna gołym okiem.


Siły nie używam w malowaniu się, więc nie wiem dlaczego mnie to spotkało. Trudno taki błyszczyk włożyć do kosmetyczki.



Mądry Polak po szkodzie. I tak jest ze mną. Mimo, że kupiłam błyszczyki 3 tygodnie temu, nie mam już paragonu. Postępowanie reklamacyjne w tej sytuacji pewnie nie wchodzi w grę. Spróbuję, chodź nie liczę na jego rozpatrzenie. Czy też macie takie przykre doświadczeni?


29 kwietnia 2012

TAG: Muszę to mieć!


Zasady:
Napisz kto Cię otagował i zamieść zasady.
Zamieść baner tagu i wymień 5 rzeczy, które znajdują się na Twojej liście kosmetycznych zakupów.
Wymień rzeczy, które zamierzasz kupić bądź te, które chciałabyś mieć.
Staraj się myśleć kreatywnie i nie przepisywać odpowiedzi od innych.
Krótko wyjaśnij swój wybór. Możesz także wkleić zdjęcie każdego kosmetyku.
Zaproś do zabawy 5 lub więcej blogerek.

Za zaproszenie do zabawy dziękuję:

Violka pisze interesującego bloga poświęconego naturalnym kosmetykom.
Z przyjemnością do niej zaglądam.
Jest mi niezmiernie miło, że Violka pomyślała o mnie, początkującej blogerce, pasjonatce naturalnych kosmetyków.
Odpowiedź na pytanie co muszę mieć wcale nie jest łatwa.

Od kilku lat używam naturalnych kosmetyków. Na rynku wciąż pojawiają się nowe firmy z kuszącą ofertą. Aż trudno się zdecydować. Moje kosmetyczne pragnienia oczywiście ograniczają finanse. Naturalne kosmetyki nie należą do tanich, niemniej jednak jednym kosmetykiem można zastąpić kilka. I wtedy sprawa cenowo wygląda lepiej.

Ale do rzeczy, czyli do listy moich kosmetycznych zakupów na bliższy i dalszy czas.

Jedną z ostatnio użytych przeze mnie maseczek kosmetycznych była maseczka Łagodnie peelingująca marki Luvos. Maseczką zachwyciłam się . Był to przypadkowy zakup. Przyjrzałam się baczniej marce Luvos i produktom, które ma w ofercie. 
Oto jakie znalazłam informacje:
Preparaty LUVOS® łączą walory zdrowotne glinki mineralnej z pielęgnacyjnymi właściwościami kosmetyków naturalnych. Ponad 100-letnie doświadczenie firmy LUVOS stanowi podstawę opracowania innowacyjnych kosmetyków naturalnych na bazie glinki, bogatej w cenne minerały i pierwiastki śladowe. Kosmetyki naturalne LUVOS® zostały wzbogacone o naturalne substancje czynne pochodzenia roślinnego. Dzięki temu przygotowano dokładnie wyważoną kompozycję składników kosmetycznych dla zdrowej i pięknej skóry.
Kosmetyki naturalne produkowane na bazie glinki LUVOS® obfitują w takie w takie minerały i pierwiastki jak np. krzem, wapń, potas, żelazo, magnez, miedź, selen i cynk. Glinka LUVOS®, dzięki strukturze drobnych mikro-cząsteczek, posiada zdolność reakcji z innymi składnikami, a tym samym zdolność wiązania szkodliwych substancji i czynników podrażniających, przez co jest szczególnie odpowiednia i wskazana do oczyszczania i pielęgnacji skóry oraz włosów.”
Moja lista kosmetyków Luvos to fluid, maseczki (wszystkie), szampon i tonik.
Tak właściwie to ta seria załatwiłaby codzienną pielęgnację twarzy i włosów.


Lubię różane zapachy w kosmetykach. Chciałabym zanurzyć się w świat Orientu z Magiczną glinką do mycia Rhassoul i Mistyczną wodą różaną marki Tautropfen.



Nie sposób nie chcieć spryskiwać ciała wodą różaną po takiej rekomendacji:
“Odkryj sekretny skarb 1001 nocy i podaruj swojej skórze moc olejku pozyskiwanego z kwiatów róży. Zanurz się w delikatnym, różanym zapachu i poczuj egzotykę świata Orientu.
Przekaż swojej duszy i ciału orientalną tradycję, odkryj wcześniej nieznane uczucie. Rozprowadź wodę różaną na skórę twarzy i całego ciała. Doświadczysz cudownego efektu świeżości, a delikatny zapach organicznej róży wprowadzi Cię w magiczny świat Orientu.”


Oczywiście będę to czynić po oczyszczeniu ciała glinką rhassoul. Mycie glinką to: ”Stary, orientalny sposób mycia. Glinkę do mycia Rhassoul odkryto przed setkami lat na Dalekim Wschodzie i stosowano do dokładnego, ale delikatnego oczyszczania skóry i włosów. Dzisiaj stosujemy ją do oczyszczania nawet najbardziej wrażliwej skóry.”
Na koniec moich kosmetycznych marzeń zostawiałam perfumy. Wiem, że nie jestem oryginalna. Napisałam, że lubię różane wonie. Nie tylko. Wśród ulubionych kwiatów jest jaśmin, piwonie, konwalie. Odrobina cytrusów łagodzi słodkie kwiatowe zapachy.
Uwielbiam jaśmin, ciężki, narkotyczny, zmysłowy.
Z pewnością zachwyciłaby mnie woda perfumowana „Between words” fridge by yDe.

Zapach ten to jaśmin mocno doprawiony pieprzem, podany na soczystych mandarykach. Drzewo cedrowe i biały lotos chłodzą słodkość jaśminu.

Z każdą godziną zmienia swoje odcienie, żeby w końcu osiąść ciepło i elegancko. Rozgrzewający i wyrafinowany.
Czekam z niecierpliwością, aż zakwitną piwonie.
L'Occitane en Provence woda toaletowa Pivoine Délicate łączy jedwabistą delikatność płatków peonii i róż z zielonymi nutami konwalii na tle świetlistych kwiatowych akordów o subtelnie pudrowym wykończeniu. Kusi mnie ta woda wyjątkowo. Jest to seria limitowana. Nie będzie więc nią pachniała co druga napotkana kobieta.
Minie wiosna i zacznie się lato. Na lato potrzeba mi orzeźwiających werbeny i cytrusów.

Wypatrzyłam je w wodzie toaletowej Florame Orzeźwiająca Werbena.


Zrobiło się tłoczno na mojej zakupowej liście. I pachnąco. Jeśli tylko z moich kosmetycznych marzeń uda się cokolwiek zrealizować podzielę się wrażeniami.

Chyba już wszystkie dziewczyny z blogosfery wzięły udział w zabawie. Wypatrzyłam jednak kilka kandydatek.
Chciałabym, aby do zabawy przyłączyły się:
i autorka  bloga http://i-naturalnie.blogspot.com/


Zaprezentujcie dziewczyny swoje kosmetyczne pragnienia.


27 kwietnia 2012

Woda z kwiatów pomarańczy

Hydrolaty (wody kwiatowe) to moje wielkie kosmetyczne odkrycie. Od lat nie potrafiłam wyobrazić sobie pielęgnacji cery bez toników. Tonik to była konieczność. Odkrywanie naturalnej pielęgnacji doprowadziało mnie do odkrycia hydrolatów.
Pewnie to wiecie: hydrolaty są pozostałością po destylacji surowców roślinnych z parą wodną. Powstają olejki eteryczne oraz pachnąca woda.
Dlaczego wybieram hydrolaty, jaką mają przewagę nad tonikami? Czystość i prostota. Rośliny oddały nam wszystko co miały najcenniejszego. Lubię proste kosmetyki.
Moim faworytem wśród hydrolatów jest Woda z kwiatów pomarańczy. Wybrałam markę Alep Nature.


Oto co producent mówi nam o swojej wodzie:

Woda z kwiatów pomarańczy Alep Nature® jest znana ze swych właściwości nawilżających, odświeżających i uspokajających. Nawilża i uelastycznia skórę. Bardzo doceniana przez osoby nerwowe, zapobiega powstawaniu ciemnych plam na skórze, posiada wspaniały zapach.
Woda z kwiatów pomarańczy pochodząca z Maroka, jest produkowana przez rzemieślników ze świeżych kwiatów pomarańczy gorzkiej Citrus Aurantium.

Drzewo to ma piękne, białe kwiaty o delikatnym zapachu, będące symbolem czystości i płodności.

Właściwości:

Woda z kwiatów pomarańczy ma właściwości orzeźwiające i uspokajające zarazem. Naniesiona na skórę twarzy łagodzi, uelastycznia oraz przywraca równowagę skórze suchej.
Bardzo doceniana przez osoby żyjące w stresie, o zniszczonej cerze, zapobiega również tworzeniu się ciemnych przebarwień na skórze.”


Moja opinia:
Wodę z kwiatów pomarańczy cenię za zapach. Kwiatowy, subtelny charakterystyczny dla kwiatów pomarańczy nie ma nic wspólnego z zapachem olejku pomarańczowego ze skórek. Używam jej jako porannego toniku przed nałożeniem kremu. W mojej ocenie wspaniale odświeża. Dodaje energii o poranku. Sprawdza się w pielęgnacji cery mieszanej i naczynkowej. Naczynka stają się mniej widoczne. Szkoda było mi nanosić hydrolat za pomocą płatków kosmetycznych. Dopasowałam więc odpowiednią pompkę i twarz spryskuję mgiełką. Ani jedna kropla wody pomarańczowej nie może się zmarnować. Hydrolat ten nie należy do tanich. Wart jest jednak swojej ceny.

Wolicie toniki czy hydrolaty? Jakie ? A może w ogóle uważacie je na zbędne kosmetyki.

24 kwietnia 2012

Pachnąca sól na dobranoc

Cieszę się, że spodobał się Wam post o aromatycznej soli. Chcę zaproponować jeszcze jedną ciekawą kompozycję zapachową – na dobranoc. Tak naprawdę to dla zapachów robię aromatyczne sole. W łazience zawsze mam ich kilka. Wykorzystuję różne butelki.



Tak jak w poprzednim przepisie potrzebujemy:

  • sól kamienna – około 1 szklanki
  • sól gorzka – 25 g (niekoniecznie)
  • soda oczyszczona ( 1 łyżka)
  • olejki eteryczne (50 kropli)
  • barwniki kosmetyczne


Do butelki wsypuję połowę mojej soli, łyżkę sody oczyszczonej i sól gorzką. Potrząsam kilka razy, aby składniki się wymieszały.


Dodaję olejki eteryczne:

  • ylang-ylang 6 kropli
  • cytrynowy 22 kropli
  • lawendowy 22 kropli





Olejek cytrynowy ma świeży, orzeźwiający, cytrusowy zapach. Działa przeciwmikrobowo, łagodnie pobudza oraz obniża ciśnienie krwi.

Olejku lawendowego pewnie nie trzeba nikomu przedstawiać. Jest silnym antyseptykiem. Uspokaja, obniża ciśnienie krwi oraz reguluje gospodarkę płynami. Jest jednym z najcenniejszych olejków w aromaterapii.

Olejek ylangowy ma kwiatowy, zmysłowy, słodki zapach. Łagodzi napięcia nerwowe, obniża ciśnienie krwi, zmniejsza napięcie nerwowe. Jest uznanym afrodyzjakiem.


Barwę tej soli nadałam poprzez połączenie dwóch barwników: niebieskiego (4 krople) i czerwonego (3 krople).

Bardzo odpowiada mi ta kompozycja zapachowa. Wycisza, koi i przygotowuje do snu. Sami spróbujcie.









Kąpielowa sól na dobranoc

hand made by
Łucja z Agulkowego Pola


Zrób sobie aromatyczną kąpielową sól

Na jednym z blogów przeczytałam o robieniu pachnących soli. Komentując wpis obiecałam, że pochwalę się swoją aromatyczną solą.
Bardzo lubię kąpiele z pachnącymi solami. W każdym kosmetycznym sklepie można kupić te pachnące cudeńka o różnych zapachach, barwach. Są sole sypkie, piękne kule. Uważam, że te produkty są zbyt drogie. Dlatego robię aromatyczne sole sama.

Do wykonania aromatycznej soli potrzebujemy:
  • sól kamienna – około 1 szklanki
  • sól gorzka – 25 g (niekoniecznie)
  • soda oczyszczona ( 1 łyżka)
  • olejki eteryczne według upodobania (50 kropli)
  • barwniki kosmetyczne

Przyda się także jakieś szklane naczynie, do której wsypiemy sól.

Robiąc aromatyczną sól kąpielową idę po najmniejszej linii oporu.
Wykorzystuję piękną szklaną butelkę z naturalnym korkiem po płynie do kąpieli.

Do butelki wsypuję połowę mojej soli, łyżkę sody oczyszczonej i sól gorzką. Potrząsam kilka razy, aby składniki się wymieszały.

Dlaczego używamy soli do kąpieli?
Sól kamienna i soda oczyszczona są solami sodowymi, zmiękczają twardą wodę i pomagają mydłu lepiej działać, powodując wytwarzanie większej ilości piany.
Sól gorzką (siarczan magnezu, epsomit), która zawiera magnez, nie zmiękcza wody, koi za to ból mięśni.

A oto dalsze etapy przyrządzania aromatycznej soli:

Dodaję olejki eteryczne:

  • bergamotowy - 10 kropli
  • grejfrutowy - 20 kropli
  • limetkowy - 20 kropli


Olejek bergamotowy ma świeży, orzeźwiający, cytrusowy zapach. Działa antyseptycznie, dezodoryzująco, przeciwstersowo i przeciwdepresyjnie.

Olejek grejfrutowy ma rześki, świeży i cytrusowy aromat. Działa tonująco, przeciwdepresyjnie, przeciwbólowo, pobudza krążenie.

Olejek limetkowy ma świeży, cytrusowy zapach. Działa przeciwbólowo, antyseptycznie, ściągająco, łagodzi zaburzenia psychiczne.

Po dodaniu olejków potrząsam butelką. Następnie dodaję 4 krople niebieskiego barwnika.



Znowu potrząsam butelką.



Aby uzyskać barwę morskiej wody dodaję jeszcze 3 krople żółtego barwnika.



Barwniki na bazie wody nie odbarwiają armatury, nie barwią skóry, nie wywołują alergii ani podrażnień.


Potrząsam butelką. Na koniec dodaję resztę mojej soli. Oczywiście znowu potrząsam butelką. Aromatyczna sól gotowa!


Pięknie pachnie cytrusami. Kąpiel w cytrusowych aromatach łagodzi trudy całego dnia.


Aromatyczna cytrusowa sól kąpielowa
hand made by
Łucja z Agulkowego Pola




Zachęcam Was do robienia soli kąpielowych. Morze możliwości.... Jeśli spodobał się Wam ten post, to z przyjemnością pokażę inne sole kąpielowe. Założenie oczywiście takie samo. Inne tylko zapachy i barwy.

22 kwietnia 2012

Laurowy naturalny żel z Aleppo

Od dawna nie używam mydeł i szamponów, w których są tłuszcze zwierzęte, oleje mineralne, parabany i SLS. Jak większość z Was, jako miłośniczka naturalnych kosmetyków, trafiłam na mydło z Aleppo. Pisałam o nim. Bardzo cenię mydło z Aleppo i praktycznie tylko takiego mydła używam. Nie mogłam tylko przekonąć się do mycia włosów takim mydłem. Sięgnęłam więc po Naturalny luksusowy żel z Aleppo.


Oto co można przeczytać o tym żelu-szamponie:
„Szampon – żel z olejkiem laurowy z Aleppo zawiera wyłącznie naturalne składniki roślinne: oliwę z oliwek, olej laurowy, olej kokosowy oraz witaminę E.
Ta wyjątkowa kompozycja doskonale odżywi i nawilży skórę, likwidując nieprzyjemne uczucie suchości skóry.Dzięki zawartości oleju laurowego szczególnie korzystnie pielęgnuje skórę trądzikową. Olej laurowy posiada również właściwości dezynfekujące i odżywiające skórę.

Oliwka z oliwek doskonale nawilża skórę, łagodzi podrażnienia.
Oliwa z oliwek i olej laurowy są bogatymi źródłami kwasów oleinowego i linolowego oraz witaminy E.
Używany regularnie likwiduje stany zapalne skóry. Polecany również dla dzieci. Nie powoduje alergii.

Olej laurowy jest znany ze swoich właściwości antyseptycznych. Pobudza porost włosów, skutecznie likwiduje łupież i inne dolegliwości skóry głowy. Zastosowany na skórę twarzy i ciała działa oczyszczająco i ściągająco. Polecany także dla cery trądzikowej.

Szampon- żel jest całkowicie biodegradowalny. Nie zawierających tłuszczów zwierzęcych ani substancji chemicznych takich jak detergenty SLES czy SLS.

INCI: Olea europea oil, Lauris nobilis oil, Cocos nucifera oil, Aqua, Coconut glucoside, Hydrolyzed wheat protein, Potassium hydroxide, Tocopherol, Ethanolamide.”


Moja opinia:
W protej plastikowej butelce znajduje się gęsty, zielony żel o zapachu alepowego mydła. Używam go jako żelu pod prysznic i jako szamponu. Dobrze się pieni. W obu rolach dobrze się sprawdza. Lubię ten charakterystyczny zapach mydła. Odkąd stosuję do mycia naturalne mydło nie mam problemów ze skórą. Mydło z Aleppo nie wysusza skóry. Po kąpieli z nim nie czuję ściągania, ani swędzenia.

Bardzo często myję tym żelem-szamponem włosy. Ważną uwagą jest to, że myjąc włosy mydłem czy żelem na bazie mydła z Aleppo, koniecznie trzeba do ostatniego płukania zastosować płukankę octową. Inaczej na głowie zamiast pięknie układających się włosów pojawią się tłuste strąki. JA stosuję ocet jabłkowy (około 3 łyżki na 2,5 litra wody). Z łupieżem nie walczę, więc nie powiem Wam czy ten żel-szampon go likwiduje. Z pewnością go nie wywołuje. Włosy dobrze się rozczesują i układają. Jeden kosmetyk wystarczy, aby mieć zdrową skórę i piękne włosy.

Jestem uważną czytelniczką etykiet kosmetyków. Jeśłi czegoś nie wiem, dociekam.
Jeden ze składników tego kosmetyku mnie zastanowił. A mianowicie - etanolamina. Oczywiście musiałam sprawdzić czym jest. Jest to organiczny związek chemiczny należący do grupy amin biogennych. Etalonamina to bezbarwna, oleista, lepka ciecz o zapachu amoniaku, rozpuszczalna w wodzie, alkoholu i eterze. Ma charakter zasadowy. Stosowana jest jako środek zmiękczający, emulgujący, do otrzymywania środków piorących oraz w przemyśle tworzyw sztucznych. Jest produktem rozpadu naturalnych fosfatydów.

Nie ma więc czego się obawiać. Tak jak napisał producent jest to produkt w 100 % naturalny.


20 kwietnia 2012

Arganowy krem do rąk Safea

Dłonie moje zawsze dopraszają się o krem. Częste mycie, najróżniejsze prace domowe i ogrodowe. Nie sprzyja to pięknym dłoniom. A dłonie to przecież wizytówka. Bardzo lubię Arganowy krem o intensywnym działaniu do rąk suchych i spierzchniętych firmy Safea.


Producent pisze:
„Dzięki szczególnym właściwościom oleju arganowego i masła shea dłonie są natłuszczone i wygładzone. Także składniki ostu, dzikiej róży i rozmarynu wspierają naturalną regenerację skóry.
Olej arganowy - pozyskiwany jest z orzechów drzewa Argania Spinosa, które występuje wyłącznie na półpustynnych terenach Maroka. Znacznie bogatszy od oliwy z oliwek w nienasycone kwasy tłuszczowe, głównie kwasy omega-6 i omega-9. Zawiera dużą dawkę naturalnego antyoksydantu - witaminę E. Dzięki swoim właściwościom szczególnie dobrze wpływa na suchą skórę zapobiegając oznakom strzenia. Odżywia, wspomaga odbudowę komórek i uelastycznia.

Składniki: Aqua, Argania Spinosa Kernel Oil*, Rosa Damascena Distillate*, Caprilic/Capric Triglyceride, Glycerin, Alcohol*, Simmondsia Chinensis Seed Oil*, Cetearyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter*, Cetearyl Glucoside, Onopordum Acanthium Flower/Leaf/Stem Extract*, Glyceryl Stearate, Cera Alba*, Lysolecithin, Rosa Canina Seed Extract*, Rosmarinus Officinalis Leaf Extract*, Olea Europaea Leaf Extract*, Helianthus Annuus Seed Oil*, Parfum*, Citronellol**, Geraniol**, Linalool**
* z upraw ekologicznych
** z naturalnymi olejkami eterycznymi.”


Moja opinia:
Arganowy krem zamknięto w opakowaniu z pompką. Jest to bardzo dobry i wygodny sposób aplikacji kremu. Nic się nie zmarnuje. Jedno naciśnienie i mam na dłoni tyle ile potrzeba. Konsystencja jest lekka. Dobrze się się rozprowadza i wchłania. Bogaty skład wspaniale regeneruje zniszczone dłonie. Krem delikatnie pachnie. Jest to produkt wysokiej jakości. Bardzo go lubię i żałuję, że zaczyna znikać ze sklepów gdzie go kupowałam. Dodam tylko, że certyfikat BDIH gwarantuje naturalność produktu.
W produkcie są wykorzystywane w jak największym stopniu surowce roślinne pochodzące z certyfikowanych upraw ekologicznych oraz kontrolowanych dzikich zbiorów. Zapachy są w 100% naturalne. Nie zawierają surowców modyfikowanych genetycznie (tzw. GMO), Nie zawierają produktów pochodzenia petrochemicznego. Nie zawierają syntetycznych środków barwiących. Nie zawierają surowców z martwych zwierząt. Produkty pochodzenia zwierzęcego, mogą być stosowanego, ale tylko jeśli nie zakłócają naturalnej harmonii z przyrodą (tzn. stosuje się takie składniki jak wosk pszczeli, propolis, miód, mleko). Kosmetyki nie są testowane na zwierzętach.

Jeśli gdzieś uda znaleźć się Wam ten krem warto w niego zainwestować.
Jakich używacie kremów do rąk? Wiem, że z czasem będę musiała poszukać godnego następcy. Jakie macie propozycje?

18 kwietnia 2012

"Żeby zdrowe zęby mieć, trzeba tylko chcieć" - czyli o moich ulubionych pastach do zębów.

Od dawna nie używam past do zębów z fluorem. O jego wątpliwej reputacji nie będę pisać. Dużo jest materiałów na ten temat. Dzisiaj przedstawię Wam jedną z moich ulubionych. Jest nią:
Pasta do zębów z olejkiem z czarnuszki



Producent pisze:
„Naturalnie czyści i pielęgnuje dziąsła i zęby.
Zapobiega próchnicy i paradontozie. Korzystnie wpływa na florę bakteryjną ust.
Zawiera między innymi olejek z czarnuszki i ekstrakty z zielonej herbaty, echinacei i szałwii.
Można ją stosować także podczas kuracji homeopatycznych. Nie zawiera mięty i fluoru.


Główny składnik aktywny:
Czarnuszka (Nigella Sattiva), inaczej czarny kminek – zwany też złotem faraonów - jest niezwykłą substancją naturalną, znaną od tysiącleci ze swych leczniczych wartości. Egipcjanie, słynący ze stosowania wysokorozwiniętych metod leczenia, od zawsze bardzo cenili sobie małe, czarne nasiona owej rośliny. Obecnie stosowanie czarnuszki w celach leczniczych i kosmetycznych przeżywa prawdziwy renesans. Olej z czarnuszki, otrzymywany z tłoczenia nasion czarnuszki siewnej, pełni rolę przeciwutleniacza, który stabilizuje i chroni nienasycone kwasy tłuszczowe i fosfolipidy, wchodzące w skład błon komórkowych, przed uszkodzeniem ze strony wolnych rodników. Zawierającemu ponad 100 różnych substancji aktywnych olejkowi przypisuje się między innymi działanie: przeciwbólowe, przeciwzapalne, antybakteryjne, antywirusowe, przeciwgrzybicze, rozkurczowe, przeciwobrzękowe, odtruwające, uspokajające i immunostymulujące. W paście do zębów eco cosmetics stosowany jest najwyższej jakości olej z czarnuszki, pochodzący z kontrolowanych upraw ekologicznych. Kosmetyk wegański wpisany na listę Vegan Society (Ref. 019475).




Certyfikat ekologiczny:
Kosmetyk posiada certyfikat ECOCERT i nie zawiera jakichkolwiek syntetycznych środków barwiących, zapachowych czy konserwujących.
100% składników jest pochodzenia naturalnego.
98,94% składników roślinnych pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych.
10,32% wszystkich składników pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych.

Skład INCI:
Aqua, Sorbitol, Nigella Sativa Extract*, Camellia Sinenesis Leaf Water, Hydrated Silica, Magnesium Carbonate, Echinacea Purpurea Extract*, Salvia Officinallis Extract*, Maris Sal, Hamamelis Virginiana Extract, Nigella Sativa Oil*, Glycerin, Carvone, Alcohol, Sodium Cocoyl Glutamate and Disodium Cocoyl Glutamate, Xanthan Gum, Xylitol.
Składniki oznaczone * pochodzą z kontrolowanych upraw ekologicznych.

Kosmetyki eco cosmetics do pielęgnacji jamy ustnej to:
kosmetyki wyprodukowane z certyfikatem neutralizowania emisji CO2

100% składników pochodzenia naturalnego
w 100% wegańskie
nie zawierają syntetycznych środków barwiących, zapachowych i konserwujących
nie zawieraja PEG, SLS i parabenów
nie testowane na zwierzętach
bez pochodnych ropy naftowej, silikonów i parafin
bez GMO
bez fluoru”

Moja opinia:
Producent wyczerpująco opisał swój produkt. Wielki plus za takie podejście. Uważnie czytam etykiety i lubię wiedzieć z jakim kosmetykiem mam do czynienia. Pasta spełnia wszystkie obietnice. Delikatnie pielęgnuje zęby i dziąsła. Ma przyjemny smak, dość trudny do określenia, dobrze się pieni i co najważniejsze nie powoduje suchości w ustach jak to bywa po użyciu past chemicznych. Jest wydajna. Z opakowania daję się wycisnąć wszystko. Jeszczez raz podkreślę, że 100 % składników jest pochodzenia naturalnego, 98,94 % to składniki roślinne i 10,32 % pochodzi z kontrolowanych upraw ekologicznych. Kosztuje 18,50 zł. Jest to pasta warta swojej ceny.
A Wy jakie preferujecie pasty? Co sądzicie o fluorze w pastach do zębów?






15 kwietnia 2012

Błyszczyki od LiLy Lolo

Wiosną zawsze poszukuję nowych kosmetyków do makijażu. Skusiłam się na dwa błyszczyki Lily Lolo. Zdecydowałam się na nie gdyż, jestem fanką naturalnych kosmetyków.
O firmie przeczytałam:
„Lily Lolo z dumą może powiedzieć, iż ich kosmetyki do makijażu są w całości pochodzenia naturalnego, co oznacza, że nie zostały otrzymane za sprawą reakcji chemicznej jak i nie są mieszaniną sztucznych składników. Logo „WOLNE OD” jest gwarancją naturalności oferowanych przez nas produktów, którą dajemy naszym klientom.

Kosmetyki Lily Lolo nie zawierają: nanocząsteczek, tlenochlorku bizmutu, sztucznych substancji zapachowych, syntetycznych barwników, substancji ropopochodnych, oraz parabenów.”
Dobra rekomendacja. Zachęciła mnie skutecznie.
Nie miałam nigdy kosmetyków tej marki. Na pierwszy ogień poszły błyszczki w kolorze Clear i Whisper.

Firma tak rekomenduje swój produkt:
“Nasze przepysznie czekoladowe błyszczyki nie tylko mają przepiękne kolory, ale dzięki zawartości witaminy A i naturalnego olejku Jojoba odpowiednio ochronią i odżywią Twoje usta.”
Błyszczyk Clear to “przepiękny błyszczyk w cielistym kolorze, doskonały na każdą okazję”.


Skład:
Ricinus Communis Seed Oil, Oleic/ Linolic/Linolenic Polyglyceryl, Hydrogenated Castor Oil, Sucrose Acetate Isobutyrate, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Aroma, Copernicia Cerifera Cera, Tocopherol, Titanium Dioxide (CI77891), Iron Oxides (CI77491, CI77492)


Błyszczyk Whisper to: “jasny, zgaszony róż, delikatny i zmysłowy niczym szept.”

Skład:
Ricinus Communis Seed Oil, Oleic/Linolic/Linolenic Polyglyceryl, Hydrogenated Castor Oil, Sucrose Acetate Isobutyrate, Cera Alba, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Aroma, Copernicia Cerifera Cera, Tocopherol, Titanium Dioxide (CI77891), Magnesium Violet (CI77742), Iron Oxides (CI77491, CI77492)


Producent obiecuje:

    • Specjalna formuła z dodatkiem witaminy A oraz naturalnego olejku Jojoba zapewnia odpowiednią ochronę i nawilżenie
    • Nieklejąca się konsystencja
    • Efekt przepięknie połyskujących ust
    • Smakowity posmak czekolady
    • Prosta aplikacja za pomocną wygodnego aplikatora
    • Może być używany przez wegetarian
Moja opinia:
Producent spełnia część obietnic. Błyszczyki pięknie pachną czekoladą. W mojej ocenie są odrobinę klejące. Usta rzeczywiście są błyszczące. Na ustach błyszczyk utrzymuje się około półtorej godziny. Ja zaliczyłabym te błyszczyki do błyszczyków transparentnych. Nie są mocno nasycone kolorem. Podkreślają raczej barwę ust. Ceniącym naturalny makijaż spodobają się. Ja raczej będę używać ich do wykończenia makijażu ust, na pomadkę lub inny błyszczyk. Po otwarciu można używać go przez 12 miesięcy. To niewątpliwy atut. Czy zdecyduję się na inne kolorki? Nie wiem. Może wybrałam zbyt jasne?

Jakie macie doświadczenia z naturalnymi błyszczykami? Znacie Lily Lolo? Podobają się Wam? A może wolicie pomadki?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...