O moich problemach z przesuszoną skórą stóp pisałam wielokrotnie. Nie mogę
odpuszczać, bo wtedy szybko stopy doprowadzam do złego stanu. Moje stopy
wymagają po prostu konkretnej pielęgnacji. Wybieram raczej kremy bez wody.
Zmieniam kosmetyki do stóp dość często, po to, aby skóra nie przyzwyczaiła się
do aktywnych składników i zbyt szybko nie rozleniwiła. Sięgnęłam
po Balsam do stóp Badger Balm.
Przypadek sprawił, że balsam do stóp znalazł
jeszcze jedno zastosowanie. Ale po kolei.
O balsamie
przeczytamy:
„Balsam o złoto-żółtym kolorze i miętowo-chłodzącym zapachu
daje ulgę zmęczonym stopom.
Rozmaryn, mięta i drzewo herbaciane chłodzą, dają przyjemny
aromat i odświeżają. Ponadto mają działanie przewciwbakteryjne. Naturalny olej
z oliwki i olej jojoba w połączeniu z woskiem pszczelim uspakajają nawet bardzo
twarde, popękane stopy i dają im odświeżający zapach!
Idealny dla wędrowników !
Podczas wędrówek borsuk pomyślał
"dwie drogi rozeszły się w lesie i
... podążyłem obiema... ale nie byłbym w stanie tego dokonać bez pomocy mojego
balsamu do stóp".
Inci: *Olea
Europaea (Extra Virgin Olive) Oil, *Ricinus Communis (Castor) Oil, *Cera Alba
(Beeswax), *Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil, *Rosmarinus Officinalis
(Rosemary) Oil, *Mentha Piperita (Peppermint) Oil, *Elettaria Cardamomum
(Cardamom) Oil, *Melaleuca Alternifolia (Tea Tree) Oil, *Eucalyptus Globulus
(Eucalyptus) Oil, and *Abies Balsamea (Balsam Fir) Oil.
* składniki certyfikowane”
Moja opinia:
Malutka, urokliwa puszeczka zawiera 21 g smarowidła. Wydawać
by się mogło, że to niewiele. Rozpoczynając używanie tego balsamu pomyślałam,
że bardzo szybko go zużyję. Nic jednak bardziej mylnego. Pachnące intensywnie
miętą mazidełko jest wyjątkowo wydajne. Pod wpływem ciepła dłoni szybko się
rozpuszcza. Ja wsmarowuję w stopy odrobinę. Nie robię tego codziennie. Stopy
moje są zadbane.

Mięta daje im uczucie chłodu i wypoczynku. Czasami tak się
zdarza, że kosmetyki wykorzystuję trochę inaczej niż wskazuje to producent. Tak
było i z tym balsamem. Nie od dziś wiadomo, że mięta łagodzi bóle głowy. Staram
się unikać łykanie pastylek przeciw tego bólowych. Borsuk przychodzi z
pomocą. Wystarczy wetrzeć balsam w
skronie i kark, a o bólu szybko się zapomni. I tak się stało, że balsam ten
oprócz pielęgnacji stóp znalazł jeszcze inne zastosowanie. Noszę go od tej pory
w torebce. Te przeciwbólowe właściwości dokonałam przypadkowo. Któregoś razu
wieczorem bardzo bolała mnie głowa. Balsam stał na nocnym stoliku.
Niedomknięty. Potrąciłam pudełko niechcący. Zapach mięty zawładnął moją bolącą
głową. Odebrałam miętową woń jako wyjątkowo przyjemną.

Posmarowałam kark i
skronie zupełnie bezwiednie. Rano obudziłam się bez bólu. I tak oto balsam do
stóp stał się balsamem od bólu głowy. Dobrze na mnie działa mieszanka olejków
eterycznych mięty, eukaliptusa, rozmarynu , drzewa herbacianego, jodły i
kardamonu.
Na uwagę zasługuje fakt, że wszystkie składniki tego balsamu
są certyfikowane.
Znacie balsamy Pana Borsuka? Jeśli nie, znajdziecie je
tutaj.