Dla Was piszę

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noni. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Noni. Pokaż wszystkie posty

7 czerwca 2012

Maseczka oczyszczająca Garden of Eden Nonicare

Bardzo lubię różnego rodzaju maseczki do twarzy, glinki, peelingi. Najczęściej kupuję maseczki w dużych tubkach, uważając, że te pakowane w pojedyncze saszetki to marnotrawstwo. Producenci dają za dużo maseczki do jednej saszetki. Czy na jedną aplikację potrzeba aż 11 ml? Bywa czasami tak, że jakiś produkt mnie skusi. Tak było i tym razem. Podczas zakupów do rozdania kupiłam dla siebie Maseczkę Oczyszczająca Garden of Eden.

Producent tak przedstawia nam maseczkę:
„Maseczka oczyszczająca z wysoką zawartością glinki śródziemnomorskiej i ekstraktami z owoców egzotycznych (noni, ananas, papaja, palma sabalowa). Maseczka działa łagodnie keratolitycznie (złuszczająco) przyczyniając się do oczyszczenia i rewitalizacji skóry. Zawarte w glince minerały i mikroelementy (związki wapnia, magnezu, glinu) oraz witaminy, aminokwasy o sacharydy z ekstraktów owocowych działają regenerująco i odżywiająco na skórę.
Maseczkę należy zmyć ze skóry twarzy i szyi po około 20 minutach od nałożenia przy użyciu wody lub toniku.


INCI:
Aqua, Kaolin, IIIite, Glycerin, Caprylic/Capric Triglyceride, Glyceryl Stearate,
Glyceryl Stearate Citrate, Morinda Citrifolia Fruit Extract, Magnesium Aluminum Silicate,
Ananas Sativus Fruit Extract, Carica Papaya Fruit Extract, Citrus Aurantium Dulcis Peel Oil,
Aloe Barbadensis Leaf Extract, Vanilla Planifolia Fruit Extract, Serenoa Serrulata Fruit Extract,
Benzyl Alcohol**, Xanthan Gum, Tocopheryl Acetate, Sodium Benzoate**, Lactic Acid,
Potassium Sorbate, Parfum*, Cirtal*, Geraniol*, Linalool*, Limonene*

* from natural essential oil
** as preservative”


Moja opinia:
Do zastosowania maseczki podeszłam z wielką ostrożnością i strachem zarazem. Wiele dziewczyn pisząc o tej maseczce na blogach wskazywało na to, że maseczka ta uczula. To samo zdarzyło się mojej siostrze. Po 5 minutach od nałożenia zaczęła bardzo ją piec twarz. Szybko zmyła mazidło. Skóra była zaczerwieniona i podrażniona, lekko opuchnięta. Po godzinie skóra twarzy doszła do normy.

Teraz moja kolej. Bałam się bardzo, ale jak kupiłam to muszę wypróbować. Po otwarciu saszetki zaraz poczułam przyjemny owocowy zapach. Ananas, papaja, pomarańcze. Rajski ogród. Nałożyłam na twarz grubą warstwę w kolorze beżowym. Konsystencja jest dość przyjemna, nie spływa, dobrze się rozprowadza. Maseczkę trzeba trzymać na twarzy 20 minut. Aby czas mi się nie dłużył sięgnęłam po książkę i zaczęłam czytać. Nie czułam żadnego pieczenia, raczej lekkie mrowienie i chłód. 20 minut szybko minęło. Bez jakichkolwiek skutków ubocznych. Zmywał maseczkę letnią wodą, przemyłam twarz hydrolatem i nałożyłam krem na noc. Rano oceniłam efekty działania maseczki. Cera była wyraźnie odświeżona i odżywiona. Trudno jednoznacznie ocenić ten kosmetyk. U mnie zadziałał zgodnie z opisem producenta, moją siostrę uczulił. Powiem Wam, że analizując skład nie wiem, który składnik działa uczulająco. Tej samej marki mam jeszcze maseczkę regenerującą. Czeka na swoją kolej.

Próbowałyście maseczek NONICARE? Co o nich sądzicie? Macie swoje ulubione maseczki?

28 maja 2012

Krem na dzień Garden of Eden Nonicare

Na dzień lubię stosować kremy lekkie. Idealny dla mnie krem na dzień musi szybko się wchłonąć. Ma też za zadanie odpowiednio odżywić skórę i przygotować do wykonania makijażu.
Zupełnie przypadkowo trafiłam kupiłam krem na dzień z linii Garden of Eden nieznanej mi firmy Nonicare. Uwagę przyciągnęło oczywiście kolorowe pudełko utrzymane w soczystych kolorach zieleni i pomarańczy. Nie umknął mi także charakterystyczny znak dla kosmetyków certyfikowanych przez BDIH. Wiele z Was pewnie zna już ten znak.



BDIH jest Stowarzyszeniem założonym w 1951 roku, zrzeszającym organizacje przemysłowe i firmy handlowe działające w branży farmaceutyków, produktów ochrony zdrowia, suplementów diety (żywności) i produktów higieny osobistej Stowarzyszenie ma swoją siedzibę w miejscowości Mannheim w Niemczech i zrzesza już ponad 440 producentów i dystrybutorów:
  • kosmetyków tradycyjnych i kosmetyków naturalnych
  • suplementów diety (żywności)
  • odżywek
  • paraleków i produktów medycyny naturalnej
  • środków medycznych
Producenci wyrobów oznaczonych pieczęcią BDIH "Certified Natural Cosmetics", stosują naturalne surowce takie jak oleje roślinne, tłuszcze i woski, ekstrakty ziołowe, olejki eteryczne i substancje zapachowe pochodzące z kontrolowanych upraw ekologicznych lub pozyskiwane z "dzikich" zbiorów również podlegających ścisłej kontroli. Przy bardzo dokładnym dobieraniu każdego z surowców produkcyjnych, ogromną rolę odgrywa aspekt ekologiczny.

A teraz przejdźmy do kremu.

Producent tak scharakteryzował swój produkt:
“Krem ochronny zapobiegający negatywnym wpływom otaczającego nas środowiska. Zawartość soku z owocu Noni (Morinda citrifolia) i aloesu oraz naturalnych ekstraktów z ananasa i papai, a także oleju kokosowego i słonecznikowego stymuluje naturalne procesy ochronne skóry, w tym odbudowę płaszcza wodno-lipidowego i naturalnej bariery antyoksydacyjnej.”


W kremie tym eksponowany jest sok noni. O tej egzotycznej roślinie dowiedziałam się: “Roślina Noni (MorindaMorinda Citrifolia) wykorzystywana była jako źródło pożywienia i lekarstwo już około 2000 lat temu. Wszystkie części tej rośliny stosowane były jako środek na codzienne dolegliwości i choroby na Wyspach Południowego Pacyfiku i na Wyspach Karaibskich. Sok uzyskiwany z owocu Noni znakomicie wspomaga system immunologiczny, dodaje energii i zwiększa sprawność fizyczną. Jest ponadto bogaty w substancje antyoksydacyjne. Owoc Noni zawiera substancje, posiadające wyjątkowe właściwości opóźniające występowanie objawów starzenia się skóry. Jest jednym z najlepszych składników nawilżających wykorzystywanych w naszych kosmetykach. Dzięki niemu skóra nabiera zdrowego, świeżego wyglądu. Sok z owocu Noni jest bogaty w witaminy, mikroelementy i aminokwasy.”


Moja opinia:
Kupujemy wzrokiem. Ładne, kolorowe opakowanie przyciąga wzrok. Zieleń, egzotyczne owoce obiecują raj. Tubka o pojemności 50 ml jest poręczna. Krem ma lekką konsystencję. Dobrze się rozprowadza i szybko wchłania. Nadaje się pod makijaż. Czy stymuluje procesy ochronne skóry tego nie jestem w stanie stwierdzić. Być może. Ma bogaty skład jeśli chodzi o oleje (kokosowy, słonecznikowy) i aktywne wyciągi (noni, aloes, ananas, papaja). Perfumowany jest olejkami eterycznymi. W tym kremie użyto olejku pomarańczowego ze skórek. Dla mnie ten krem pachnie zbyt intensywnie. Na szczęście po kilku minutach od nałożenia zapach znika. Oceniając ten krem muszę przyznać, że ogólnie jestem pozytywnie zaskoczona. Produkt ten dowodzi, że naturalny kosmetyk (bez parabenów, PEG, silikonu, pochodnych ropy naftowej, syntetycznych konserwantów i barwników) nie musi być drogi. Za krem o pojemności 50 ml zapłaciłam 17,99 zł. Używam go tylko na dzień, chodź i na noc z powodzeniem można go stosować. Tubka tego kremu wystarczy mi na 3 miesiące. Drogo ? Raczej nie, jak na naturalny kosmetyk o przyzwoitym składzie.
Znacie kosmetyki Nonicare? Co o nich sądzicie? Jaki jest Waszym zdaniem idealny krem na dzień?


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...