Dla Was piszę

12 października 2012

Sól kąpielowa - Wakacje w Positano

Solne wyzwanie Lili wyjątkowo mnie zainspirowało. A może to jesienna szaruga za oknem każe wymyślać wciąż nowe zapachy, aby poczuć się odrobinę lepiej? A może to czas na wspomnienia?
Nie jestem zbyt kreatywna jeśli chodzi o kąpielowe sole. Lubię prostotę. Sól i odrobina zapachu. Stawiam w kąpielowych solach przede wszystkim na zapach.  Na skojarzenia, które kompozycja zapachowa wywoła. Pachnąca kąpiel z solami to swoisty seans aromaterapii. O zaletach kąpieli z solami nie trzeba nikogo przekonywać.
Dzisiejsza moja propozycja to „Wakacje w Positano”.
Półwysep Sorrento to najsłynniejszy kawałek włoskiego wybrzeża. Nad turkusowym morzem wznoszą się białe miasta – Amalfi, Positano, Ravello. Strome skały, piękne góry w tle. Trudno opisać urok wybrzeża Kampanii.
I zapachy. Mnie kojarzą się z cytrusami. Chcę Wam zaproponować pachnącą wybrzeżem Amalfi sól.

Do wykonania mojej soli kąpielowej użyłam:
ü  sól kamienna – około 1/2 szklanki gruboziarnistej
ü  sól morska – około ½ szklanki
ü  olejki eteryczne (50 kropli)
ü  barwnik kosmetyczny – niebieski
ü  barwnik kosmetyczny – żółty
Do soli kamiennej, gruboziarnistej dodałam barwnik niebieski. To moje morze.
W Naturze tak się nie zdarza, ale moja woda pachnie limetką i grejpfrutem ( 15 i 10 kropli).
Sól morską o drobniejszych ziarnach zabarwiłam na żółto. To moje słońce. Rozgrzane słońcem powietrze ma zapach mandarynki i liści pomarańczy. Użyłam olejku mandarynkowego (20 kropli) ze względu na słodki i delikatny zapach. Słodycz mandarynki złamałam świeżym, zielonym olejkiem petitgrain (5 kropli). Ten ostatni otrzymujemy poprzez destylację z parą wodną liści drzewa pomarańczowego.
Tak pachnie moja Italia. Czasami więcej w niej morza, czasami słońca. Zawsze tak samo urzeka.
Jak się Wam podoba moja sól z włoskim klimatem w tle?

11 października 2012

Ikarov - Olejek do masażu antycellulitis "Cyprys"


Każda z nas marzy bądź marzyła o pięknej i gładkiej skórze, pozbawionej cellulitu. Przypuszczam, że podobnie jak Wy, ja także wmasowałam w niektóre partie ciała całkiem sporo kosmetyków, które miały rozprawić się z „pomarańczową skórką”.  Nie mam idealnej skóry. I przyznam Wam szczerze, że nie toczę bojów o idealne ciało pozbawione cellulitu. Dlaczego więc kupiłam olejek na ten problem? Kupiłam go z myślą o masażach mających likwidować obrzęki nóg. Skąd taka teoria?  Wszystko wyjaśnię.

Oto co o olejku dowiadujemy się od producenta:
„Olejek Ikarov do masażu antycellulit „CYPRYS” stymuluje cyrkulację krwi i limfy. Wspomaga usuwanie nadmiaru wody oraz toksyn z organizmu. Napina i wygładza skórę. Jest szybko wchłaniany. Czyni skórę delikatną i miękką w dotyku. Nie pozostawia tłustej powłoki. Regularnie stosowany zapewnia udowodnione efekty antycellulit i wyszczuplające.

Bazę kosmetyku stanowią olejki migdałowy i szafranowy – będące zbalansowaną mieszanką nienasyconych i nasyconych kwasów tłuszczowych. W recepturze znajdują się również rozpuszczone olejki eteryczne: cyprysowy, cytrynowy, rozmarynowy i jałowcowy.

Olejki eteryczne dostarczają organizmowi dużą dawkę energii witalnej, w skoncentrowanej formie. Rozpuszczone w naturalnych olejkach roślinnych, bardzo szybko wnikają w głąb skóry i są dobrze asymilowane przez  tkankę podskórną, a następnie przez cały organizm. Bogaty zestaw komponentów zawartych w olejkach eterycznych wywiera pozytywny wpływ na organizm ludzki na wiele różnych sposobów:
ü  stymuluje komórki do pracy i wspomaga metabolizm wewnątrzkomórkowy;
ü  inicjuje zachodzenie wielu ważnych procesów w organizmie;
ü  poprawia stan energetyczny komórek i przepływ energii w organizmie;
ü  poprawia ogólne samopoczucie i rozjaśnia umysł.

Olejek Ikarov do masażu antycellulit „CYPRYS” jest kosmetykiem w 100% naturalnym, wolnym od syntetycznych dodatków i konserwantów.

Skład:
Olejek migdałowy, olejek z szafranu. Olejki eteryczne: cyprys, jagody jałowca, cytryna, rozmaryn + naturalny przeciwutleniacz.”

Moja opinia:
Najbardziej w opisie ciekawi mnie kwestia jak olejek rozjaśni umysł. Bo to, że poprawi samopoczucie, kiedy skóra odzyska elastyczność i jędrność potrafię zrozumieć. Dość żartów. Czas na poważną recenzję. Tak jak wspomniałam olejku nie kupiłam po to, aby pokonać cellulit. Już dawno pogodziłam się z tym, że ten problem ma 8 na 10 kobiet. Więc czemu ja miałabym być wybrańcem losu i cieszyć się gładką, jędrną skórą? Mam inny problem. Zdarzają mi się obrzęki. Pękają naczynka (na udach także). Związane jest to z krążeniem i kruchymi naczynkami. Oczekiwałam od tego olejku, że masaże z nim pomogą regulować gospodarkę wodną organizmu i pomogą w szwankującym krążeniu.
Olejek cyprysowy znany jest ze swojego działania na system krążenia i gospodarkę wodno-tłuszczową. Jego działanie wzmacnia olejek z jagód jałowca.  Ma on działanie diuretyczne. Olejku rozmarynowego w tej mieszance także użyto z uwagi na właściwości regulujące gospodarkę wodną. Olejek cytrynowy ma także szerokie spektrum działania. Analizując skład olejku trzeba stwierdzić, że dobrano go pod kątem regulacji gospodarki wodnej w organizmie.
Olejki eteryczne rozpuszczono w oleju ze słodkich migdałów. Jest on bardzo dobrym emolientem, tj. wygładza skórę. Ma bardzo wysokie zdolności nawilżania skóry, szczególnie jeśli jest stosowany systematycznie. Olej migdałowy stosowany jest w leczeniu egzemy, łuszczycy oraz do skóry suchej, swędzącej i podrażnionej. Jest lekki i łatwo wchłania się w skórę dzięki temu chętnie używany jest do masażu. W składzie znajdziemy jeszcze olej z nasion dzikiego szafranu (Carthamus Tinctorius) czyli inaczej krokosza barwierskiego. Bogaty  jest on w nienasycone kwasy tłuszczowe, dzięki czemu odbudowuje barierę skórną, odżywia i regeneruje naskórek.

Masaż tym olejkiem wykonuję jeden raz dziennie. Masuję nogi w kierunku serca. Nie poświęcam temu masażowi za dużo czasu. Tylko tyle, aby skóra wpiła olejek. Olejek szybko i dobrze się wchłania. Nie pozostawia tłustej powłoki. Skóra jest dużo gładsza niż miesiąc temu. Cellulit jest nadal. Nie oczekiwałam, że zniknie po tym olejku jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Obrzęki nie dokuczają mi tak bardzo jak dawniej. Czuję się lżejsza. Moje oczekiwania ten olejek spełnił. Spodobał mi się jego ziołowy, drzewny zapach. Wieczorny masaż nóg to taki mały seans aromaterapii. Olejek trzeba zużyć w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. Mnie 125 ml wystarczy na 2 miesiące, przy systematycznym codziennym używaniu. Polubiłam ten olejek. Ikarov ma również olejek do masażu „Jałowiec” , który ma podobne działanie. Z pewnością sięgnę po ten drugi także. Olejek ten w pewien sposób uzależnia. Lubię go używać, stałam się systematyczna w jego używaniu. Może na tym właśnie polega „rozjaśnianie umysłu”. Przecież robię to bardziej dla zdrowia niż dla urody.

Jakie macie doświadczenia z aromaterapią i masażami olejkami? Wierzycie, że olejek może sprawić, że pozbędziemy się cellulitu?

9 października 2012

Olej laurowy do testowania - kto ma ochotę?

Któż z nas nie zna mydła z Aleppo? Przypuszczam, że wiele osób zna i ceni sobie tradycyjne syryjskie mydła. Ich wytwarzanie oparte jest na oliwie z oliwek i oleju laurowym. Oliwa jaka jest wiemy. A olej laurowy?
Jego właściwości to:
ü  pobudzanie wzrostu włosów
ü  likwidowanie trądziku
ü  usuwanie bólów reumatycznych oraz obrzęków
 Nigdy nie stosowałam czystego oleju laurowego.  Szczególnie zastanawia mnie kwestia usuwania bólów reumatycznych. Przyszła jesień, deszczowa i mokra. Nie lubię takiej pogody, bo dokuczają mi stawy. Z tego powodu zgłaszam się jako ochotniczka do przetestowania oleju laurowego pod tym kątem.
Jeśli któraś również ma ochotę przetestować olej laurowy zgłoście się do Ewel, Autorki bloga http://www.sliwkirobaczywki.blogspot.com/ szczegóły znajdziecie tutaj (klik).

6 października 2012

Baikal Herbals - Chłądzący krem-żel pod oczy

Do pielęgnacji skóry wokół oczu przywiązuję dużą wagę. Mam już pierwsze zmarszczki i cienie, których bardzo chcę się pozbyć. Na początku lipca kupiłam Chłodzący krem-żel pod oczy Baikal Herbals. Lada dzień opakowanie kremu będzie już puste, przyszedł więc czas na napisanie kilku słów na jego temat.
Tak zostajemy zachęceni do używania tego kremu:
„Chłodzący krem-żel pod oczy stworzony na bazie ekstraktów z roślin Bajkału. Krem delikatnie pielęgnuje skórę wokół oczu, szybko usuwając ślady zmęczenia i stresu. Dzięki naturalnym aktywnym składnikom krem eliminuje ciemne ślady pod oczami. Sprawia, że skóra wokół oczu wygląda zdrowo i pięknie.
Dla lepszego efektu pielęgnacyjnego zaleca się trzymać żel w lodówce.
Żel nie zawiera parabenów i PEG.
Żel-krem bogaty jest w aktywne składniki mające usuwać ślady zmęczenia i stresu.
Takie znalazłam informacje na temat aktywnych składników:
Śnieżyczka kamczacka (Galanthus Extract) – zapewnia długie i głębokie nawilżenie
Zimoziół północny (Linnaea Borealis Extract) – działanie tonizujące – oczyszczające
Perełkowiec japoński (Sophora Japonica Extract) - pobudza regenerację naskórka, wyrównuje pigmentację skóry, stanowi ją aksamitną i pełną blasku.
Organiczny ekstrakt z aloesu (Organic Aloe Barbadensis Extract) -  posiada właściwości bakteriobójcze i grzybobójcze. Jest świetnym środkiem przeciwzapalnym, rozszerza naczynia włosowate, posiada również właściwości regenerujące np. regeneruje błony śluzowe, nawilża suchą skórę poprzez wnikanie do jej głębszych warstwy,  
Olej z nasion rumianku (Organic Chamomilla Recutita Seed Oil) –  ma działanie przeciwzapalne, łagodzące, zmniejszające obrzęki, zmiękcza skórę, poprawia koloryt skóry.”
Składniki INCI: Aqua with infusions of: Galanthus Extract, Linnaea Borealis Extract, Sophora Japonica Extract, Organic Aloe Barbadensis Extract, Organic Chamomilla Recutita Seed Oil; Cyclopentasiloxane, Dicaprylyl Ether, Glycerin, Titanium Dioxide, Mica, Glyceryl Stearate, Poliglyceryl-3 Methylglucose Distearate, Cetearyl Alcohol, Hydrolyzed Rice Bran Protein, Glycine Soja (Soybean) Protein, Oxido Reductases, Sodium Stearoyl Glutamate, Panthenol, Carbomer, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Sorbic Acid, Parfum, Citric Acid.
Moja opinia:
Z kremem tym wiązałam wielkie nadzieje. Mam cienie pod oczami. Prowadzę z nimi regularną walkę. Bez większego efektu. Może tym razem bajkalskie zioła pomogą? Krem umieszczono w ładną biała butelkę typu airless o pojemności 15 ml. Zapewnia ona higieniczne dozowanie produktu. Konsystencja tego kremu jest lekka. W mojej ocenie nie można jednak mówić o żelu. Krem dobrze się wchłania. U mnie pozostawia tłustawy film na skórze wokół oczu.
Zapach jest delikatny, ziołowo-kwiatowy. Używam tego kremu już 1,5 miesiąca. Niestety cienie nie znikają. Są i koniec. Z tym problem u mnie ten krem sobie nie poradził. Skórę wokół oczu pielęgnuje dość dobrze. Bardziej natłuszcza niż nawilża. Czy radzi sobie z obrzękami? Tego nie wiem, bo nie miałam nigdy obrzęków pod oczami. Muszę przyznać, że ten krem mnie zawiódł. Ot, taki zwykły pielęgnacyjny krem pod oczy. Może zbyt dużo oczekiwałam? Nie żałuję, że wystarczy mi go najwyżej jeszcze na kilka użyć. Poszukam innego.
To, że u mnie krem się nie sprawdził nie oznacza, że to zły produkt. Jest to kosmetyk organiczny, bogaty w aktywne składniki, bez parabenów i peg. Do tego krem ma ładne opakowanie. Biel, zieleń i srebro na opakowaniu przywodzą na myśl nieskarzoną naturę Bajkału. Szukam dalej mojego idealnego kremu pod oczy.
Macie może sposób na cienie pod oczami?

5 października 2012

Glinka biała jako numer jeden październikowej maseczkowej akcji


Przyłączyłam się do październikowej akcji maseczkowej. Maseczki stosuję regularnie, bo … pozwalają mi pięknieć. Dzisiaj chciałam Wan napisać o maseczce, którą lubię najbardziej. Za co ją lubię? Za prostotę, efektywność, niski koszt. Jest nią glinka biała.

Glinki to wielkie naturalne dobrodziejstwo. Pozwólcie, że napiszę kilka zdań o ich historii. Glinki znane są w kosmetyce i medycynie od ponad 3000 lat. Stosowano je nie tylko, jako środka skutecznie pielęgnującego skórę, ale także zażywano je wewnętrznie - np. zmieszane z wodą lub pożywieniem (w celach ochrony przed zakaźnymi chorobami np. dezynterią w czasie I wojny światowej). Używano ich jako środka konserwującego - np. do balsamowania mumii. Metoda leczenia glinkami nazywana jest agrilloterapią (z łac. agri - ziemia).
Wzmianki o leczniczych właściwościach glinek można znaleźć w Biblii a także np. w "Historii Naturalnej" napisanej wieki temu przez słynnego arabskiego medyka Avicennę. Do dziś mieszkańcy niektórych państw Dalekiego Wschodu czerpiąc wodę z rzek mącą ją tak by niewielka ilość glinek, która zmiesza się z wodą podnosiła ich odporność i polepszała funkcjonowanie organizmu. Agrilloterapia szczególnie popularna jest np. w Niemczech i Szwajcarii gdzie ceni się bardzo zarówno naturalną kosmetykę jak i naturalne sposoby leczenia. Wspominałam Wam o glince Luvos odkrytej przez niemieckiego naturoterapeutę Adolfa Just.
Czym są glinki?
Glinki zaliczane są do peloidów (z gr. pelos - błoto ) - występujących naturalnie w przyrodzie surowców leczniczych, które powstały w wyniku szeregu rozmaitych procesów biologicznych i geologicznych.
Peloidy to takie grupy surowców, jak:
           biolity (muły, torfy), czyli wapienne skały osadowe pochodzenia organicznego
           abiolity (glinki sedymentacyjne) tj. skały osadowe pochodzenia nieorganicznego
           ziemie lecznicze powstałe w wyniku wietrzenia minerałów (glinki, margle)
Glinki wydobywane są z wnętrza ziemi z głębokości od około 20 do ponad 70 metrów (w zależności od rodzaju glinki). Powinno być to wykonywane przy pomocy drewnianych narzędzi gdyż wydobywanie przy użyciu metalu niszczy częściowo magnetyczne właściwości glinek (wówczas po wydobyciu powinno się suszyć glinki naturalnie na słońcu, co uaktywnia ponownie ich właściwości magnetyczne).
Rozpisałam się na temat glinek. Jak już wspomniałam lubię glinkę białą. Z założenia jest to glinka przeznaczona do pielęgnacji cery wrażliwej, suchej, zmęczonej, naczyniowej, z oznakami starzenia. Delikatnie ściąga pory, odżywia i wygładza skórę.
Kupuję moją glinkę na www.Ecospa.pl
Oto rekomendacja tego produktu:
„Glinka francuska biała to łagodny,  w 100% naturalny produkt mineralny.  Zawiera cenne mikroelementy, sole mineralne oraz tlenek glinu (który odpowiada za właściwości ściągające i zabliźniające). Delikatnie oczyszcza, jednocześnie nie pozbawiając skóry bariery ochronnej. Glinka ta również ujędrnia, i nadaje zdrowy odcień skórze.
Skład mineralny:
Krzemionka  SiO2  - 58.79%
Tlenek glinu  Al2O3 - 22.04%
Tlenek żelaza Fe2O3 - 5.95%
Tlenek manganu MnO  - 0.06%
Tlenek magnezu MgO  - 4.55%
Tlenek wapnia CaO  - 2.45%
Tlenek sodu Na2O  - 3.55%
Tlenek potasu K2O  - 1.53%
Tlenek tytanu TiO2 -  0.80%
INCI:  Montmorillonite
Pochodzenie:  Francja
Postać:  Biały proszek
Wilgotność:  7.89%
pH:  8.12
 Gęstość nasypowa:  700 g/l
Granulometria:  90% < 50 mikrometrów
Przygotowanie maseczki z glinki jest bardzo proste.
Do suchej glinki dolewam taką ilość wody , aby uzyskać konsystencję gęstej śmietany. Biorę dwie łyżeczki glinki (około 10 g).
Nakładam na twarz i gotowe. Nie pozwalam maseczce zaschnąć. Po 15 minutach zmywam wodą. Zamiast wody można oczywiście użyć hydrolatów, można dodać także oleje. Ja pozostaję przy tym najprostszym rozwiązaniu, czyli glince i wodzie. Glinkową maseczkę obowiązkowo nakładam raz w tygodniu. Cera po niej jest wyraźnie odświeżona.
I jeszcze jedna ważna uwaga:
Wspominałam już, że przygotowując glinkowe maseczki należy pamiętać, aby używać szklanej lub drewnianej miseczki. Do mieszania należy także użyć drewnianej szpatułki lub szklanej bagietki. Robi się to po to, aby glinka nie straciła swoich magnetycznych właściwości.
A jak u Was przebiega Akcja maseczka? Lubicie glinki? Stosujecie je systematycznie czy tylko z doskoku?

4 października 2012

Konkurs z jesiennym mydełkiem w roli głównej


Kreatywne konkursy bardzo sobie cenię. Wspaniale jest tworzyć, komponować i wymyślać. Mimo, że nie należę do szczególnie kreatywnych osób lubię czasami puścić wodze fantazji. Do takiego konkursu zachęca nas Ania (klik). Konkurs polega na skomponowaniu mydełka, które umili kąpiel w jesienne wieczory. Ja już swoje mydełko skomponowałam J I Was do tego zachęcam.

3 października 2012

Ikarov - Olejek anty-age do cery mieszanej


Olejki Ikarov zawsze mnie kusiły. Bardzo ucieszyłam się, kiedy zobaczyłam je w sklepie, w którym najczęściej robię moje kosmetyczne zakupy. Na początku sierpnia chwaliłam się zakupem tych olejków. Jak tylko do mnie przyszły ostawiłam do tej pory używane kosmetyki i zaczęłam używać olejków Ikarov.
Ikarov ma w swojej ofercie serię olejków przeciwzmarszczkowych do twarzy, szyi i dekoltu.
O całej serii przeczytamy:
Zapewniają skórze optymalne i długotrwale nawilżenie, neutralizują działanie wolnych rodników, zapobiegają starzeniu się cery. Naturalny silikon, pozyskiwany z górskiego bambusa, tworzy znakomita powłokę (szczególnie w miejscach powstawania zmarszczek), dzięki której reguluje wydzielanie serum, efektywnie nawilża i reguluje gospodarkę wodna skóry. Kompleksowe działanie kosmetyków z serii ANTI AGE chroni cerę przed szkodliwym wpływem niekorzystnych czynników zewnętrznych, czyni ją gładką i aksamitna.
Wszystkie zawierają:
ü  naturalny silikon;
ü  naturalne antyutleniacze;
ü  ekstrakt z bułgarskiej róży;
ü  fitosterole;
ü  oraz bioaktywne substancje.”
Cała seria ma bardzo dobrą rekomendację. Która z nas nie marzy o aksamitnej i gładkiej cerze?
Dla mojej cery wybrałam olejek do cery mieszanej.
Firma tak pisze o tym olejku:
„Bazą kosmetyku jest kompozycja fitosteroli oliwki oraz olejków: jojoba i z pestek winogron. Tak dobrane komponenty regulują wydzielanie sebum oraz zmniejszają pory. Wytwarzają zewnętrzną warstwę ochronną, która w widoczny sposób matuje tłuste partie cery (eliminując nieatrakcyjny efekt błyszczenia) i jednocześnie nawilża partie suche. Procjanidyna, pochodząca z olejku z pestek z winogron, to najsilniejszy, naturalny „łowca wolnych rodników”, czyli antyutleniacz. Chroni komórki skóry przed przedwczesnym starzeniem. Obecny w kosmetyku naturalny silikon, pozyskiwany z górskiego bambusa, tworzy powłokę (szczególnie w miejscach powstawania zmarszczek), dzięki której reguluje wydzielanie serum, efektywnie nawilża i stymuluje gospodarkę wodną skóry. Kosmetyk został wzbogacony w: olejki cytrynowy i lawendowy, (które regenerują, odświeżają i tonizują skórę) oraz olejek cedrowy i kadzidłowy o właściwościach napinających, łagodzących i oczyszczających cerę.
Skład:
Vitis vinifera seed oil, Simmondsia chinensis seed oil, Cocos nucifera oil, Olea europea oil, Rosa damascena extract, Citrus medica limonum oil, Lavandula angustifolia oil, Citrus aurantium amara oil, Juniperus virginiana oil, Boswelia carterii oil, Bambusa arundinacea oil, Rosmarinus offcinalis extract (naturalny przeciwutleniacz).”
Moja opinia:
Pielęgnacja twarzy olejkami nie jest dla mnie nowością. Najczęściej kupowałam oleje i sama próbowałam skomponować odpowiednią mieszankę. Różnie bywało z efektami. Patrząc z pespektywy czasu moje dokonania oceniam jako nie do końca trafione. To pewnie skutek zbyt małej wiedzy o właściwościach pielęgnacyjnych olejów i olejków eterycznych. Tym razem zaufałam specjalistom z Ikarov.  Opłacało się! Ale po kolei.
Olejek, a właściwie kompozycję opartą na oleju winogronowym i jojoba oraz olejków eterycznych, umieszczono w plastikowej, szafirowej butelce o płaskim kształcie. Pojemność tej buteleczki to 30 ml. Bardzo ciekawie zaprojektowano korek butelki. Same zobaczcie.
Producent zaleca zużycie w ciągu 3 miesięcy od otwarcia. Ja przez miesiąc zużyłam połowę zawartości buteleczki, używając olejku raz dziennie do twarzy i na szyję. Nie musimy obawiać się, że olejek się przeterminuje. Jeśli chodzi o opakowanie, jest jeszcze kartonik, a w nim ulotka z ogromem cennych informacji o olejkach.
 A teraz zapach. Dla mnie jest dużym zaskoczeniem. Nie ukrywam, że spodziewałam się zapachu różanego. Może z powodu tego, że na opakowaniu napisano, że olejek zawiera absolut róży bułgarskiej? Olejek nie pachnie różami. Jego woń to mieszanka rozmarynu i lawendy oraz … trudno określić do końca. To pewnie kadzidłowiec, jałowiec wirginijski, gorzka pomarańcza, cytryna i róża. Zapach, mimo, że nie jest różany, bardzo mi się podoba.
A samo działanie? Tak jak napisałam wyżej olejek stosuję raz dziennie, zamiast kremu na noc. 7 kropli wystarcza mi na pokrycie twarzy i szyi. Olejek bardzo dobrze się rozprowadza, wchłania się szybko. Przy mojej mieszanej cerze po 15 minutach uzyskuję mat. Zaskoczyło mnie to bardzo. Myślałam, że chodząc spać będę się świecić. To bardzo pozytywne zaskoczenie. Zapach utrzymuje się przez jakiś czas. Mnie on uspokaja. Olejek nie jest komedogenny. Po miesiącu mogę powiedzieć, że reguluje wydzielanie sebum. Strefa T już tak szybko się nie przetłuszcza. Moja cera NORMALNIEJE! Suche partie są dobrze nawilżone. Muszę przyznać, że ograniczyłam także stosowanie kremu na dzień. Coraz częściej z niego rezygnuję, na rzecz kremu tonującego.
Zakup tego olejku (27 zł) to wyjątkowo trafiona kosmetyczna inwestycja. Kupując ten olejek kupiłam także olejek na cellulit oraz do włosów. Zachwyt marką sprawił, że od kilku dni mam także olejek sezamowy, do pielęgnacji paznokci, olejek różany do masażu oraz wodę różaną. Za czas jakiś opowiem Wam o tych kosmetykach.
Jakie macie doświadczenia z używaniem olejków w pielęgnacji cery? Macie swoje ulubione?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...