Dla Was piszę

3 kwietnia 2016

Nawilżający Lawendowy Tonik Lavender Luminosity Avalon Organics



Gdybyście zapytały mnie jaki kosmetyk jest najważniejszy pewnie byłybyście zaskoczone odpowiedzią jakiej bym udzieliła. Powiedziałabym, że najważniejszy jest tonik. Toników i hydrolatów używam odkąd tylko pamiętam. Nawet nie potrafię powiedzieć jaki był mój pierwszy tonik. Od zawsze jednak czułam potrzebę przetarcia skóry twarzy po myciu tonikiem. I to się nie zmieniło. Kosmetyki te zmieniam bardzo często. Mimo, że uwielbiam wodę różaną mojej skórze daję poznać inne wody. Służy mi oczar i lawenda. Toniki są bardziej zaawansowanymi kosmetykami. Ich składy są bogatsze. Wspominałam już, że ubiegłego lata zakochałam się w lawendzie. Wśród moich lawendowych kosmetyków znalazł się Nawilżający Lawendowy Tonik Lavender Luminosity Avalon Organics.


O toniku przeczytamy:
„Delikatny tonik do zszarzałej i ziemistej cery - odświeża i poprawia koloryt dzięki roślinnym substancjom. Tonizuje i nadaje cerze świeżość, blask i promienność. Tonik wyrównuje koloryt skóry, rozjaśnia przebarwienia dzięki dodatkowi witaminy C, która wraz z kambuczą chroni przed wolnymi rodnikami i zapewnia łagodną, równoważącą pielęgnację skóry delikatnej i wrażliwej. Tonik przygotowuje cerę do nawilżania i zwiększa działanie kosmetyków z serii Luminosity.”

INCI: Aqua (water), aloe barbadensis leaf juice(1), glycerin, quillaja saponaria bark extract(¹),arnica montana flower extract(1), camellia sinensis leaf extract(1), centaurea cyanus flower extract(1), chamomilla recutita (matricaria) flower extract(1), cucumis sativus (cucumber) fruit extract(1), echinacea angustifolia extract(1), ginkgo biloba leaf extract(1), glycyrrhiza glabra (licorice) rhizome/root(1), lavandula angustifolia (lavender) flower/leaf/stem extract(1), olea europaea (olive) leaf extract(1), saccharomyces/xylinum/black tea ferment(1,2), citrus aurantifolia (lime) oil, citrus limon (lemon) peel oil, lavandula angustifolia (lavender) oil, ascorbyl glucoside, capryly/capryl wheat bran/straw glycosides, fusel wheat bran/straw glycosides, glyceryl caprylate, polyglyceryl-5 oleate, salicylic acid, sodium cocoyl glutamate, sodium hyaluronate, alcohol(1), gluconolactone sodium benzoate, coumarin, limonene, linalool (1) Certified Organic Ingredient (2) From Kombucha Products is preserved with Sodium Benzoate


Moja opinia:
Tonik ten kupiłam w szale letniej miłości do wszystkiego co lawendowe. Skład omiotłam wzrokiem i nawet się nad nim nie zastanawiałam. Gdybym go chodź przeczytała to pewnie nie kupiłabym tego toniku z uwagi na glicerynę w składzie. Nie lubię toników z gliceryną. Nie służą mojej cerze. Ta lepkość pozostająca na skórze po ich zastosowaniu dla mnie jest trudna do zniesienia. Ale wiecie jak to jest. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Toniku zaczęłam używać w dość krytycznym momencie dla mojej cery. Po chorobie czułam się strasznie zapuszczona i zszarzała. Cera odwodniona. I tutaj gliceryna uratowała swoją reputację. Tonik robił wszystko co do niego należało. Buzia piła tyle ile potrzebowała. Dla mnie wniosek z tej lawendowej przygody płynie jeden. Moja cera była tak odwodniona, że potrzebowała kosmetyku z gliceryną. Czuję, że w innej sytuacji nie polubilibyśmy się. Nie twierdzę, że wszystko co dobre to zasługa gliceryny. Skład toniku jest imponujący. Aloes, tajemniczy mydłodrzew, arnika, herbata, chaber bławatek, rumianek, jeżówka, ogórek, miłorząb, lukrecja, lawenda. Roślinnych ekstraktów dużo znalazło się w tym toniku. Pozostaje pytanie – czy ponownie kupię ten tonik? Ano nie. Z jednej prostej przyczyny. Avalon Organics wprowadził do oferty inne linie kosmetyków. Dam szansę nowościom. 


26 komentarzy:

  1. Ciekawie się prezentuje ten tonik, pomimo tej zawartej gliceryny (też jej unikam) ale fajne te ziółka ma w składzie. Rozglądam za jakimś tonikiem a może i ten kupie, ciekawią mnie też te nowości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mnie ciekawią produkty tej firmy. Zwłaszcza ta cytrusowa seria, ale ostatecznie sięgam po inne marki... Może w końcu uda mi się jednak zakupić coś od nich ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy nie zwróciłam uwagi jak gliceryna wpływa na moją cerę. Dopiero poznaję się z tonikami, mgiełkami itd i chociaż trudno było mi się przyzwyczaić do przetarcia twarzy po umyciu - teraz na wyobrażam sobie bez niego pielęgnacji:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam toniki i nie wyobrażam sobie bez nich życia.

      Usuń
  4. ja ostatnio zaczęłam się zastanawiać czy wyskakujące niespodzianki czy to nie zasługa właśnie gliceryny

    OdpowiedzUsuń
  5. Gliceryna to świetny nawilżacz. Sama nieraz dodaję odrobinę gliceryny roślinnej do kremu. Na ten tonik i w ogóle na całą lawendową linię Avalon Organics już od dawna mam ochotę. Przyjdzie czas, że się do niej dobiorę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do gliceryny masz rację. Ale w przypadku mojej mieszanej cery nie do końca mi służy. Muszę Cię zmartwić. Lawendowa linia będzie inna.

      Usuń
  6. Ja się przymierzam do tonika z witaminą C Avalon Organics.

    OdpowiedzUsuń
  7. Też zawsze z obawą patrzę na obecność w składzie gliceryny. Ale w moim obecnym toniku też występuje gliceryna, choć patrząc na skład, to pewnie w ilościach śladowych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaciekawiłaś mnie tonikiem Alva. Na glicerynę musi być po prostu odpowiedni czas.

      Usuń
  8. Mam z serii lawendowej mleczko do mycia twarzy i bardzo je lubię :)))

    OdpowiedzUsuń
  9. Sama nie przepadam za gliceryną w tonikach, choć czasami bywa, że kosmetyk mający ją w składzie potrafi zaskoczyć i nie oblepiać twarzy, czego bardzo nie lubię. Tonik wygląda na ciekawy, choć bardziej interesowałby mnie ten z witaminą c.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także nie lubię tego oblepiania. Ten tonik bardzo mnie zaskoczył.

      Usuń
  10. mnie również kusi tonik z witaminą C

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Też tak sądzę :) Niedoceniany jest. Prawdziwa lawenda jest piękna.

      Usuń
  12. z tej firmy planuję zakup szamponu.. nad produktami do twarzy nawet nie myślałam. Również nie przepadam za gliceryną, szczególnie omijam ją gdy jest wysoko w składzie. Jak widać czasem warto dać szansę takim produktom ;-)

    OdpowiedzUsuń

Chętnie czytam Wasze komentarze i za każdy dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...