Dla Was piszę

30 grudnia 2012

Poradnik konsumenta: E213 Tabele dodatków i składników chemicznych czyli co jesz i czym się smarujesz


W przedświątecznej bieganinie weszłam do księgarni. A tam na półce z przysłowiowymi starociami znalazłam taki oto poradnik:
E213 Tabele dodatków i składników chemicznych czyli co jesz  i czym się smarujesz autorstwa Billa Stathama
 
Wydawca tak zachęca nas do nabycia tego poradnika:
„Tartrazyna, polidekstroza i E133 – czy zaryzykujesz ich spożycie? Z tego kieszonkowego poradnika konsumenta dowiesz się, które składniki chemiczne zawarte w artykułach spożywczych są bezpieczne, a których lepiej unikać.
W tabelach zawierających alfabetyczną listę związków chemicznych znajdziesz przydatne informacje o potencjalnym wpływie dodatków chemicznych na twoje zdrowie. O stopniu ich szkodliwości informują kolory. Z książki dowiesz się również, co oznaczają kody zaczynające się literą E. Informacje te pomogą Ci zadecydować, które produkty włożyć do koszyka, a które lepiej zostawić na półce.”
 
Poradnik podzielono na dwie zasadnicze części:
ü  Dodatki do  żywności
ü  Składniki kosmetyków
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Obie części są dla mnie bardzo interesujące. Przyznam, że jeszcze przed światami przeanalizowałam etykiety zakupionych wędlin.
W Boczku Chłopskim sprzedawanym jako produkt w pełni naturalny (nie był tani) znalazłam:
E250  - azotyn sodu
E316 – izoskorbianian sodu
E621 – glutaminian monosodowy
W mojej książeczce azotyn sodu oznaczono na czerwono (lepiej unikać). Na temat E316, mimo, że został oznaczony na zielono (bezpieczny dla większości) dowiedziałam się, że nie został przebadany pod kątem efektów mutagennych i teratogennych.
Glutaminian monosodowy także zakwalifikowano do substancji, których należy unikać.
Oto lista potencjalnych skutków jakie może wywoływać: skurcze oskrzeli, palpitacje serca, dolegliwości brzucha, poirytowanie, fibromialgia, mdłości, depresja, ból głowy, migrena, astma, nieostrość widzenia, zawroty głowy, upośledzenie wzroku, teratogenny, powinny unikać go osoby uczulone na aspirynę, niezalecany dzieciom.
 
Być może powiedzie, że przesadzam analizując takie rzeczy. Każdy ma wybór. Bill Statham napisał tę książkę „aby ułatwić identyfikowanie składników i dodatków do artykułów spożywczych, produktów higieny osobistej i kosmetyków, które mogą powodować dolegliwości i choroby. Ta wiedza zapewnia nam możliwość wolnego wyboru, a niejednokrotnie lepszą jakość życia.”
 
Poradnik ten wydało Wydawnictwo RM. Moje, pierwsze wydanie, jest z roku 2006. Dlatego pewnie za tę cenną książeczkę zapłaciłam aż 5 zł.
 
 
Sprawdziłam czy książka ta jest dostępna w wydawnictwie. Jest już jej drugie wydanie. Polecam ten poradnik każdemu komu, nie jest obojętne „co je i czym się smaruje”.
Tytułowy E213 to benzoesan wapnia, który może wywoływać ... problemy behawiorlane.
Przyda się Wam taki poradnik? Jeśli tak, to szukajcie w księgarniach.
 

31 komentarzy:

  1. Mnie by się to przydało :) Muszę u siebie poszukać lub u siostry zamówić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam. To publikacja dla każdego, kto nie chce niepotrzebnie się truć od wewnątrz i od zewnątrz. Dobrze, że ja nie mam siostry z księgarnią. Chyba miałabym zakaz wstępu.

      Usuń
  2. Mam tę książkę i czasem zaglądam. Niestety wielu składników chemicznych brak:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, że nie ma w niej wszystkiego. Dla mnie jest to swoista baza.

      Usuń
  3. Przydałoby się mieć coś takiego pod ręką w trakcie zakupów, mogłabym kontrolować co tak naprawdę kupuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo potrzebna publikacja. Zwłaszcza jeśli mamy małę dzieci, warto się z nią zapoznać.

      Usuń
  4. Strach się bać.
    Coraz częściej tęsknię za chlebem z pieca mojej babci, kiebasą w jelitku dziadka...
    Ale lepiej wiedzeć, co się je (nawet same "E") niż żyć w niewiedzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam ten luksus, że piekę chleb.

      Usuń
    2. Ja też piekłam. Niestety pic się mi się zepsuł:/. Ale czekam na wypiekacz. Znów będę mieć swój chlebek. Chlebek babci nie miał sobie równych.

      Usuń
  5. Bardzo pożyteczna książka, muszę się za nią rozejrzeć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, zwłaszcza, że i Tobie naturalna strona życia jest bardzo bliska.

      Usuń
  6. warto z pewnością zapoznać się z tą książką dla własnego dobra

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie poszerzyłabym swoją wiedzę, bo o ile na składach kosmetyków nieco się znam, to o dodatkach do żywności myślę, że wiem za mało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetna książka. Warto taką mieć:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Lubię wiedzieć co jem, E zdecydowanie unikam, właściwie już w ogóle nie kupuję produktów, które mają długie i 'trudne' składy. Książeczka fajna. Jestem zdecydowanie na TAK.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wsród tych "E" są takie, które można bezpiecznie używać. Ale wiadomo im ich mniej tym lepiej.

      Usuń
  10. Mam też książeczkę, od kilku lat. Mój egzmeplarz jest już mocno zużyty. Lubię wiedzieć co jem i czym się smaruję. Dobrze, że napisałaś o niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że na tę książeczkę wpadłam ;) Bardzo mi się przydaje.

      Usuń
  11. ja kupuję tylko takie produkty żywnościowe, których poszczególne składniki jestem w stanie sobie wyobrazić - wyjątek stanowią słodycze, o których z góry zakładam, że są niezdrowe, a jem je dla czystej przyjemności...

    a tak zupełnie z innej beczki - zamówiłam sobie dzisiaj dwie maski do włosów ze sklepu kalina i okazało się, że obydwie recenzowałaś na swoim blogu i jedna jest Twoim hitem, z kolei druga kitem - bardzo mnie to ucieszyło, bo to znaczy że mają różne działanie i nawet jeśli Twój hit stanowić będzie mój kit, to zawsze druga może się sprawdzić;) także dziękuję za recenzję, nie mogę się doczekać testów!;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację :) Może się zdarzyć tak, że to co u mnie się sprawdziło u Ciebie się nie sprawdzi. I odwrotnie ;)

      Usuń
  12. Słyszałam o tej książce wcześniej i mam w planach jej zakup. Chociaż ostatnio i tak kupuję tylko jak najbardziej naturalne jedzenie (inaczej jest z kosmetykami, na których aż tak mi nie zależy), to też nie zawsze jest to możliwe. Poza tym pod niektórymi "E" kryją się całkiem "normalne" składniki i to też warto wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, że nie każde "E" powinno napawać nas przerażeniem. Dlatego warto azpoznać się z tą książką.

      Usuń
  13. Bardzo pomocna książka w codziennym życiu. Z pewnością warto ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ojej super książka. Już mam ochotę ją kupić. Wciąż się trzeba edukować w swojej pielęgnacji m.in. na twoim blogu:) Podjęłam się również pisania bloga jednak moja droga to dopiero szary początek...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo polecam tę książkę. Otwiera oczy na wiele spraw.

      Usuń

Chętnie czytam Wasze komentarze i za każdy dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...