Dla Was piszę

30 września 2012

TAG: Październik miesiącem maseczek

U Maliny na blogu (klik)  znalazłam dzisiaj ciekawą notkę. A właściwie zaproszenie do TAG-a „Październik miesiącem maseczek”. Inicjatywa godna rozpowszechnienia.


Oto zasady:
Czas trwania: PAŹDZIERNIK
Celem tagu jest:
- zachęcenie do chwili relaksu, aby zrobić coś tylko dla siebie,
- zadbanie o swoją twarz bez względu na wszystkie obowiązki,
- poprawienie swojego wyglądu,
- wyrobienie sobie nawyku nakładania maseczki raz w tygodniu,
- radość i duma ze swojego wyglądu,
Zasady tagu:
- umieść baner z linkiem do inicjatora tagu (czyli do Maliny)
- umieścić zasady tagu w poście na swoim blogu,
- napisz, kto Cię otagował,
- zamieść raz w tygodniu recenzję co najmniej jednej testowanej maseczki,
- otaguj minimum 5 osób.

Czuję się otogowana przez Malinę, Pomysłodawczynię tej ważnej dla urody zabawy.
Lubię maseczki i używam ich dość regularnie. TAG ten zmobilizuje mnie do pisania recenzji maseczek, których używam. Nie wiem tylko czy dam radę napisać na każdy tydzień recenzję innej maseczce. Nie wiem czy mam ich aż tyle. Chyba nie L Wczoraj napisałam o jednej z moich ulubionych – z glinką Luvos (klik). Liczy się w tej zabawie, bo mam jeszcze trzy saszetki i z pewnością raz w tygodniu będę ją nakładać.

Do zabawy zapraszam:
ü  Naturalne Piękno http://naturaipiekno.blogspot.com/

Wiem, że dziewczyny mają duże „maseczkowe” doświadczenie i z pewnością dzięki nim poznamy nowe ciekawe maseczki.

29 września 2012

Kosmetyki z glinką Luvos - na pierwszy ogień: maseczka peelingująca z olejkiem z pestek brzoskwini

Lubię odkrywać nowe kosmetyki, a właściwie aktywne, naturalne  składniki kosmetyków, które służą urodzie.
W sklepie, w którym robię swoje kosmetyczne zakupy wiosną tego roku pojawiła się nowa marka – Luvos.
O glince Luvos przeczytamy:
„Glinka Luvos to w 100% naturalny less, będący unikalną mieszanką minerałów i pierwiastków śladowych. Te pokłady lessowe mają swoje źródło w okresie zlodowaceń plejstoceńskich. Zostały utworzone w wyniku procesów eolicznych na terenie Skandynawii i Niemiec. Less na bazie, którego produkowane są kosmetyki z glinką Luvos, jest pylastą skałą osadową. Poprzez suszenie w wysokiej temperaturze (130°C) oczyszcza się go z bakterii, a następnie sprowadza do postaci drobnoziarnistego proszku - cząsteczki o wielkości jednej tysięcznej milimetra. Powstały w ten sposób proszek mineralny - glinka, jest produktem czysto naturalnym, bez chemicznych lub innych dodatków.”
Lubię kosmetyki, które czerpią z natury. Glinki stosuję od dawna, najczęściej w formie maseczek. Nie miałam jednak kremu i toniku z glinką.

Tak oto zostajemy zachęceni przez producenta do tej marki:
„Kosmetyki naturalne produkowane na bazie glinki Luvos obfitują w takie minerały i pierwiastki jak np. krzem, wapń, potas, żelazo, magnez, miedź, selen i cynk. Glinka Luvos, dzięki strukturze drobnych mikrocząsteczek, posiada zdolność reakcji z innymi składnikami, a tym samym zdolność wiązania szkodliwych substancji i czynników podrażniających. Wskazana do oczyszczania i pielęgnacji twarzy, ciała i włosów. Glinka Luvos wzmacnia naturalne funkcje skóry, poprawia mikrokrążenie, neutralizuje zanieczyszczenia i łagodzi podrażnienia.”
Pierwszym moim kosmetykiem z glinką Luvos, który poznałam jest:
Maseczka łagodnie peelingująca z olejkiem z pestek brzoskwini

Opis jest bardzo krótki:
„Na bazie czystej, naturalnej glinki mineralnej, która dzięki doskonałym właściwościom absorpcyjnym oczyszcza skórę, wnikając głęboko w pory. Olejek z pestek brzoskwini poprawia wygląd cery.
Skład (INCI): Aqua, Sorbitol, Alcohol, Caprylic/Capric Triglyceride, Loess, Glycerin, Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil*, Cetearylalcohol, Glyceryl Stearate Citrate, Glyceryl Stearate, Prunus Persica Kernel Oil, Cetearyl Glucoside, Bentonite, Salix Alba (Willow) Bark  Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Tocopherol (Vitamin E), Maltodextrin, Xanthan Gum, Sodium Hydroxyde, Parfum** (Natural Essential Oils), CI 77891 (Titanium Dioxide), CI 77492 (Iron Hydroxides), CI 77499, CI 77491  (Iron Oxides).
* z kontrolowanych upraw biologicznych
** z naturalnych olejków eterycznych."
Moja opinia:
Pisałam już, że lubię maseczki glinkowe. Najczęściej robię je sama. Ta jest już gotowa do użycia. Oprócz glinki w skłądzie mamy olej jojoba, z pestek brzoskwini, słonecznikowy. Jest też wyciąg z wierzby białej. Przypuszczam, że wyciąg ten ma działać przeciwzapalnie. Maseczka ma gęstą, kremową konsystencję o barwie cappuccino. Delikatnie pachnie. Opakowanie tej maseczki to podwójna saszetka o pojemności 7,5 ml każda. Dla mnie to dość dużo. Wystarcza na twarz i dekolt. Naniesiona warstwa jest dość gruba. Maseczka nie wysycha na twarzy. Zawdzięcza to olejom w swoim składzie. A efekt stosowania tej maseczki? Cera jasna, odświeżona, pory zwężone. Uważam, że to idealna maseczka dla cery mieszanej. Oczyszcza fragmenty przetłuszczające się i nawilża te suche. Bardzo polubiłam tę maseczkę. Stosuję ją jeden raz w tygodniu, w zupełności taka częstotliwość aplikacji wystarczy dla zachowania świeżej cery.
Muszę dodać, że kosmetyki z glinką Luvos nie należą do tanich. U Violki na blogu „Natura i ja” znalazłam kod rabatowy na te kosmetyki  – obniżka  aż 15 % ! Pewnie, że skorzystałam. Do zamówienia wpisałam hasło „wrzesienzluvosem” . I było 15 % taniej!
 Mam zapas maseczek i krem do mycia twarzy. Jeśli tylko „wykończę” mój krem na dzień i zapasy szamponów sięgnę po te zawierające glinkę Luvos. Nawet jeśli nie będzie już rabatu. Te kosmetyki warte są swojej ceny. Moja skóra pokochała glinkę Luvos. Wrodzona ciekawość kazała mi także przejrzeć niemiecką stronę marki. Wśród kosmetyków znalazłam także odżywkę do włosów i kremy tonujące. Jest także glinka do użytku wewnętrznego. Muszę przyznać, że bardzo mnie zaciekawiły glinki, które można spożywać. Mam nadzieję, że i te produkty będą u nas dostępne.
Jeszcze raz dodam, że szczegóły dotyczące zakupów kosmetyków Luvos z rabatem znajdziecie u Violki na blogu (klik).
Kosmetyki z glinką Luvos to moje tegoroczne odkrycie. A Wy odkryłyście jakieś godne polecenia kosmetyki?

23 września 2012

Kobieca sól kąpielowa hand made by Łucja

Nie jestem zbyt dobra w komponowaniu własnych kosmetyków. Tego bakcyla nie połknęłam. Lubię jednak komponować sole kąpielowe. Na blogu Lili Naturalna natknęłam się na „Lili Solne Wyzwanie”. Kreatywny konkurs solny bardzo mi się spodobał. Oczywiście postanowiłam, że wezmę w nim udział.

O walorach soli w pielęgnacji nie trzeba nikogo przekonywać. Dlaczego używamy soli do kąpieli?
Sól kamienna i soda oczyszczona są solami sodowymi, zmiękczają twardą wodę i pomagają mydłu lepiej działać, powodując wytwarzanie większej ilości piany.
Sól gorzka (siarczan magnezu, epsomit), która zawiera magnez, nie zmiękcza wody, koi za to ból mięśni.
Moja kąpielowa sól nie będzie zbyt oryginalna. Tylko sól, olejki i trochę płatków róży.  Jej wykonanie jest bardzo proste. Zajęło mi znacznie mniej czasu niż zrobienie zdjęć do tej notki.
Moją sól kąpielową postanowiłam nazwać Kobiecą solą kąpielową. Dlaczego taka nazwa? O tym na końcu tej notki.

Do wykonania mojej soli kąpielowej użyłam:
ü  sól kamienna – około 1 szklanki (połowa szklanki soli bardzo grubej, połowa drobniejszej)
ü  sól gorzka – 25 g (niekoniecznie)
ü  soda oczyszczona ( 1 łyżka)
ü  olejki eteryczne (50 kropli)
ü  barwnik kosmetyczny – czerwony
ü  suszone płatki róży pomarszczonej
Wszystkie suche składniki wsypałam do blaszanej miseczki. Wymieszałam. Dodałam dwie krople czerwonego barwnika. Sól nie uzyskała jednolitego różowego koloru. Tylko niektóre kryształki się zabarwiły. Woda w wannie  jednak będzie miała delikatny kolor.
Dodałam olejki eteryczne:
ü  olejek drzewa różanego – 25 kropli
ü  olejek bergamotowy – 20 kropli
ü  olejek szałwii muszkatołowej – 7 kropli
Używam olejków Dr Beta. To dobre sprawdzone olejki.
Do kompozycji zapachowej używałam także bułgarskiego  produktu o nazwie „Perfume Essence Rose”  (3 krople). Nie jest to „prawdziwy” olejek różany.  Przypuszczam, że to jest to esencja zapachowa. Doskonale nadaje się do soli zapachowej.
A teraz kilka słów na temat użytych przeze mnie olejków eterycznych .
Olejek drzewa różanego ma świeży, kwiatowy, delikatny zapach.  Przywraca równowagę psychiczną. Łagodzi bóle głowy.
Olejek bergamotowy ma świeży, orzeźwiający, cytrusowy zapach.  Działa antyseptycznie, dezodoryzująco, przeciwstresowo i przeciwdepresyjnie.
Olejek szałwii muszkatołowej ma mocny, ziołowy i wyrazisty aromat. Jest silnym antyseptykiem. Uspokaja, łagodzi napięcia i depresje, łagodzi problemy menopauzy, wzmacnia system immunologiczny.
Na wstępie tej notki napisałam, że nazwałam moją sól „kobiecą”.  Z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest piękny kwiatowy zapach. Drugim powodem jest działanie olejków. Olejki te skutecznie łagodzą „kobiece humory”.
Zapraszam Was do robienia własnych soli kąpielowych oraz podzielenia się pomysłami w ramach konkursu „Lili Solne Wyzwanie”.

22 września 2012

Błękitna glinka wałdajska do twarzy i ciała Fitokosmetik

Od dawna używam glinek. Ich walory w pielęgnacji ciała są nie do przecenienia. Glinka to najprostsza i najtańsza maseczka. Dostępne są glinkowe maseczki już gotowe oraz takie, które same mieszamy. W tych gotowych często mamy różne dodatki. Wiadomo, że te drugie są znacznie tańsze. 
W sierpniu kupiłam trzy różne glinki. Po raz pierwszy postanowiłam zważyć ile zużywam glinki.
Na jedną maseczkę biorę 2 łyżeczki czyli 6 g. Rachunek robi się prosty. Z 100 g glinki zrobię 16 maseczek, koszt jednej porcji glinki to około 0,63 zł. Do tego trochę wody i gotowe.  Myślę, że ze świecą szukać tańszego naturalnego kosmetyku.
Z moich trzech rosyjskich glinek na pierwszy ogień poszła Błękitna glinka wałdajska.
Oto, co o samej glince pisze producent:
„Błękitna glinka wałdajska wydobywana jest na ekologicznie czystym terenie Rosji.
Glinka ma właściwości lecznicze i jest szeroko stosowana we współczesnej kosmetologii. 
Dzięki dużej zawartości minerałów i substancji bioaktywnych pochodzenia naturalnego, maseczka na bazie błękitnej glinki wałdajskiej skutecznie redukuje zmarszczki, odmładza i doskonale oczyszcza skórę.
Glinka wałdajska nasyca komórki skóry w niezbędne substancje i związki naturalne, odżywia i pobudza procesy regeneracyjne skóry.
Glinka nadaje skórze jędrność, elastyczność zdrowy wygląd.
Sposób użycia:
Jako maseczka kosmetyczna - zmieszać glinkę z wodą w proporcji 1:1 do uzyskania gładkiej pasty. Nałożyć grubą warstwę na twarz, pozostawić na 5-15  minut.  Po zmyciu maseczki zaleca się zastosować łagodny krem odżywczy.  Stosować 2-3 razy w tygodniu.
Skład: 100% wysoce oczyszczona glinka błękitna wałdajska naturalna z zawartością srebra.”
Moja opinia:
Sięgając po tę glinkę kupiłam ją, bo nigdy nie miałam błękitnej glinki. Zaintrygowały mnie tej jej właściwości odmładzające.  Pisząco tej glince kilka słów należy poświęcić miejscu, z którego pochodzi. Jeśli glinka wałdajska to pochodzi z Wałdaju. Ale gdzie ten Wałdaj?
O Wałdaju przeczytamy:
„Wałdaj (Wzgórza Wałdaj, Wyżyna Wałdajska, ros. Валдай, także Валдайская возвышенность, Wałdajskaja wozwyszennost´) – wyżyna w Rosji, w północno-zachodniej części Niziny Wschodnioeuropejskiej, wznosząca się do 346,9 m n.p.m. Zbudowana jest z materiałów morenowych zalegających na wyniesionym fundamencie, który tworzą skały wapienne oraz łupki karbońskie i dewońskie. Wałdaj jest działem wodnym między zlewiskiem jeziora Ilmień a dorzeczami biorących tu swój początek: Wołgi, Dniepru, Dwiny, Siasiu i Mołogi. Stanowi pojezierze (największe jeziora: Seliger, Wsieług, Wielje, Szlino, Pieno, Wołgo), które opada stromą krawędzią na północny-zachód ku płaskiej Nizinie Ilmieńskiej. W obniżeniach znajdują się bagna. Dużo terenów pokrywają lasy iglaste i pola uprawne. Na wzgórzach Wałdaj znajduje się także Rezerwat Centralnoleśny (od 1985 roku rezerwat biosfery).”
A jak działa sama glinka? Proszek jest szarozielonkawy, bardzo drobny. Niczym pyłek.  Po zmieszaniu z wodą nadal zachowuje taką barwę. Po nałożeniu na twarz i stopniowym wysychaniu przybiera barwę błękitu gołębiego. Glinkę na twarzy trzymam 15 minut. Staram się nie dopuszczać do jej zasychania, bo uczucie ściąganie nie jest zbyt przyjemne. Po tym czasie zmywam wodą. Cera jest odświeżona. Mam tendencję do przetłuszczania strefy T. Glinka dobrze ją oczyszcza. Trudno stwierdzić czy glinka pobudza procesy regeneracyjne w skórze. Działanie glinek jest bardzo delikatne. Z pewnością dobrze służą urodzie.
Glinka zapakowana jest w tekturowe pudełko, na którym umieszczono wszystkie niezbędne informacje. W pudełku znajdziemy dwa celofanowe woreczki, każdy po 50 g. To dobre rozwiązanie, bo jeden możemy dać mamie, siostrze lub przyjaciółce.
Lubicie stosować glinki? Macie swoje ulubione?

21 września 2012

So Sweet Blog Award


Otrzymałam dwie słodkie babeczki. Jedną od Autoki bloga Natura i Piękno, a drugą od Autorki bloga Lawendowa Kraina. Bardzo Wam dziewczyny dziękuję! Słodycze zawsze poprawiają mi humor.

Muszę dodać, że zabawa polega na nominacji 5, 10 lub 15 blogów, które chcemy szczególnie wyróżnić, lubimy je odwiedzać.

Lubię odwiedzać wiele blogów. Czasami zostawiam komentarze, czasami tylko czytam notki.  

Oto moje nominacje:

Sandra – Autorka bloga Natura i Uroda. Lubię styl Sandry. To co ma do napisania o kosmetykach, ziołach, swoich zainteresowaniach.  U Sandry zachwyciła mnie raczkująca  pasja tworzenia własnych kosmetyków.

Renia – Autorka bloga Szminką po lustrze. U Reni zawsze przeczytam o kosmetycznych nowościach.  I jeszcze ta miłość do kotów ….

Daria – Autorka bloga bloga makijażowego. U Darii oglądam piękne zdjęcia. Makijaż to Jej życie.

Margaretka – Autorka bloga Szminka w szpilkach. Naszyjnik, o którym Wam pisałam nie ma nic wspólnego z tą nominacją. U Margaretki bardzo dobrze się czuję… Są kosmetyki, perfumy, kuchnia, coś do spiżarni i …. Sztuka. Ta przez wielkie S. Dzisiaj zachwycili mnie impresjoniści. Sami zresztą zobaczcie.

Ostatnia moja nominacja trafia do tajemniczej Autorki bloga goldendropbeat. Na dobry początek :) Takie wsparcie na początku blogowej drogi jest bardzo ważne.

Naszyjnik od Margaretki


Jak większość kobiet lubię biżuterię. Najróżniejszą…  A najlepiej jak jest niepowtarzalna. Naszyjnik, którego u nikogo nie zobaczycie dostałam od Margaretki, Autorki bloga Szminka w szpilkach.
W biżuterii nie chodzi o to, aby był to cenny kruszec i szlachetne kamienie. Ważny jest pomysł i pasja, a tych z pewnością Margaretce nie brakuje.
Poniżej kilka szybko zrobionych fotek mojego naszyjnika.
Moim koleżankom w pracy dziś się podobało – dżinsy, biała bluzka i naszyjnik. A jak się Wam podoba? Jaką lubicie biżuterię?

19 września 2012

Natura Siberica - Balsam do włosów przetłuszczających się - Objętość i równowaga

W pielęgnacji włosów staram się odpowiednio dobrać szampon i odżywkę. Najpierw do rodzaju swoich włosów, potem pod względem skłądu i zapachu. Najczęściej jest to ta sama linia kosmetyków. W takim zestawie oba produkty dobrze się uzupełniają.  O szamponie Natura Siberica „Objętość i równowaga” pisałam w poprzedniej notce. Czas więc na odżywkę.


Na temat odżywki przeczytamy:
„Balsam do włosów  przetłuszczających się, na bazie naturalnych organicznych ekstraktów z kosolimby i maliny arktycznej.
 Ekstrakty kosolimby zawierają aminokwasy, które odbudowują naturalną strukturę zniszczonych włosów, oraz nadają naturalną objętość i puszystość.
 Malina arktyczna jest pięć razy bogatsza w witaminę C niż zwykła malina. W zestawieniu z kosolimbą ekstrakt maliny arktycznej jest niezastąpiony do pielęgnacji włosów przetłuszczających się, ponieważ przywraca równowagę skóry głowy, bardzo skutecznie odżywia, nawilża i chroni skórę i włosy w ciągu dnia.

Aktywne składniki: Kosolimba (Pinus Pumila), Malina arktyczna (Rubus Arcticus),  Pokrzywa zwyczajna (Urtica Dioica), Nagietek lekarski (Calendula Officinalis),  Plantago Nivalis , Rumianek pospolity (Chamomilla Recutita), Nasiona ogórecznika lekarskiego (Borago Officinalis Seed), Torfowiec spiczastolistny (Sphagnum Cuspidatum), Białka roślinne (Vegetable Protein), Proteiny pszenicy (Wheat Protein), Witamina B6 (Pyridoxine HCI).
Skład INCI: Aqua, Behentrimonium Chloride, Cetearyl Alcohol, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Hydrolyzed Wheat Protein, Pinus Pumila Extract, Rubus Arcticus Extract, Urctica Dioica Extract, Calendula Officinalis Extract, Plantago Nivalis Extract, Chamomilla Recutita Extract, Borago Officinalis Seed Oil, Sphagnum Cuspidatum, Hydrolyzed Vegetable Protein, Pyridoxine HCI, Citric Acid, Parfum, Kathon.”

Moja opinia:
Zacznę od zapachu. Po otwarciu butelki czuję delikatny zapach, inny niż szamponu. Trudno go określić. Jest bardzo przyjemny. Skład jest interesujący. Nie jestem chemikiem, ale … Nie wszystkie składniki są pochodzenia naturalnego. Zresztą producent nam tego  nie obiecuje. Odżywka nie ma certyfikatu ICEA (szampon jest certyfikowany).
Zaintrygował mnie drugi składnik - Behentrimonium Chloride. Oto jakie znalazłam inforacje:
„Pochodzenia różnego. Półsyntetyczny składnik stosowany głównie w produktach do pielęgnacji włosów (m.in. szampony, odżywki, maski), który jest substancją aktywnie myjącą, odpowiedzialną za gruntowne oczyszczanie skóry i włosów. Dobrze się wchłania i ma działanie wygładzające, dzięki któremu włosy odzyskują swój blask, miękkość i gładkość.  Jest środkiem ułatwiającym rozczesywanie i zapobiegającym elektryzowaniu się włosów.” Nie wyczerpuje to moich pytań.
Oprócz tego w składzie sporo naturalnych wyciągów z roślin, które służą włosom.  Odżywka jest bardzo przyjemna w stosowaniu. Włosy dobrze się rozczesują. Są gładkie i błyszczące.  Kończę pierwszą butelkę tej odżywki. Zastanawiam się czy kupić następną.
Może znacie jakieś odżywki o bardziej naturalnym składzie. Jakie mi polecicie?


16 września 2012

U Lili ...


Jestem zwolenniczką naturalnych kosmetyków. To już od samego początku o mnie wiecie. Kosmetyki naturalne droższe są od tych chemicznych. To oczywiste. Cena naturalnego surowca jest nieporównywalna z produktem chemicznym. Uważam jednak, że kosmetyków o naturalnym składzie zużywa się dużo mniej. Ja tak mam np. z balsamami czy olejami do ciała. Używam najczęściej naturalnych mydeł do mycia. Nie wysuszają one skóry. Nie mam więc potrzeby stosowania balsamu, który zładzi suchość skóry. Nie zmyłam przecież naturalnej warstwy lipidowej. Ot taka mała dygresja. Miałam napisać zupełnie coś innego.
U Lili (klik) jest mega wyprzedaż naturalnych kosmetyków!
Rabaty olbrzymie! Ja zrobiłam już zamówienie. Muszę przyznać, że z ogromnym smutkiem, bo Lili likwiduje swój sklepik : ( Tylko do czwartku można dokonać zakupów.


U Lili 

Trzeba się spieszyć!




15 września 2012

Natura Siberica - Szampon do włosów przetłuszczających się - Objętość i równowaga


Nie mam łatwych włosów w pielęgnacji. U nasady lubią się przetłuszczać. Końce dla odmiany są suche. Dla ich zdrowego wyglądu nakładam na włosy oleje. Muszę myć włosy co drugi dzień. Szukając szamponowego ideału sięgnęłam po Naturę Siberica szampon do włosów przetłuszczających się – objętość i równowaga.  Równowaga zdecydowanie jest potrzebna moim włosom. Objętością oczywiście także nie pogardzę.
O szamponie przeczytamy:
„Szampon do włosów  przetłuszczających się, na bazie naturalnych organicznych ekstraktów z cedru (Pinus Pumila) i maliny arktycznej (Rubis Arctica).
Ekstrakty cedru zawierają aminokwasy, które odbudowują naturalną strukturę zniszczonych włosów, oraz nadają naturalną objętość i puszystość. Malina arktyczna jest pięć razy bogatsza w witaminę C niż malina zwykła.
W zestawieniu z cedrem ekstrakt maliny arktycznej jest niezastąpiony do pielęgnacji włosów przetłuszczających się, ponieważ przywraca równowagę skóry głowy, bardzo skutecznie odżywia, nawilża i chroni skórę i włosy w ciągu dnia.
Aktywne składniki: Kosolimba (Pinus Pumila), Malina arktyczna (Rubus Arcticus), Miłek syberyjski (Adonis Sibirica), Jarząb syberyjski (Sorbus Sibirica), Kora dębowa (Cortex Quercus), Pokrzywa zwyczajna (Urtica Dioica), Oman wielki (Inula Helenium), Mydlnica lekarska (Saponaria Officinalis), Ostropest plamisty (Silybum Marianum), Rumianek pospolity (Chamomilla Recutita).
Skład INCI: Aqua, Lauryl Glucoside, TEA-Cocoyl Glutamate, Cocamidopripyl Betaine, Decyl Glucoside, Pinus Pumila Extract, Rubus Arcticus Extract, Adonis Sibiricus Extract, Sorbus Sibirica Extract, Cortex Quercus Extract, Urtica Dioica Extract, Inula Helenium Extract, Saponaria Officinalis Extract, Silybum Marianum Extract, Chamomilla Recutita Extract, Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Cellulose Gum, Parfum, Kathon.”
Moja opinia:
Formuła tego szamponu oparta jest na łagodnych detergentach, żadnego SLS, silikonów, parabenów. Do tego producent zadbał o to, aby w składzie szamponu znalazły się aktywne składniki znane ze swoich pielęgnacyjnych właściwości jeśli chodzi o włosy. Kora dębu, pokrzywa z pewnością wzmacniają włosy. Trochę także przyciemniają. Na szczęście dla mnie w szamponie jest wyciąg z rumianku (mam jasne włosy).  Łagodne środki myjące i bogactwo wyciągów roślinnych służą moim włosom. Szampon ma gęstą konsystencję o zielonkawej barwie.
Zapach jego jest bardzo przyjemny. Dla mnie to zapach ziołowej herbatki  posłodzonej miodem. Szampon dobrze się pieni. Myje tak jak na dobry szampon przystało porządnie. Radzi sobie ze zmywaniem nałożonego na noc oleju (kokosowy zmywa rewelacyjnie, łopianowy dużo trudniej).  Nie plącze włosów.  Używam tego szamponu od początku sierpnia. Przez ten czas zużyłam około połowy butelki o pojemności 400 ml. Tak jak wspomniałam włosy myję co drugi dzień. Oceniam ten szampon jako wydajny. Jestem bardzo z niego zadowolona.  O tym szamponie można powiedzieć, że to dobry naturalny kosmetyk w rozsądnej cenie (19,90 zł).
Certyfikat ICEA gwarantuje, że:
- kosmetyki nie są testowane na zwierzętach,
- nie użyto w kosmetyku substancji z roślin modyfikowanych genetycznie,
- w procesie produkcji zabronione jest stosowanie promieniowania jonizującego,
- stosuje się, gdy tylko to możliwe certyfikowane ekologicznie składniki,
- kosmetyki nie zawierają szkodliwych substancji, syntetycznych składników chemicznych, parabenów, pochodnych ropy naftowej itp.
Jakie macie ulubione szampony? Stosowałyście może te z Natura Siberica? Czy Wam także, podobnie jak mnie, przypadły do gustu?

11 września 2012

Puder sypki transparentny Trend Sensitiv Lavera

Nie wychodzę z domu bez makijażu. Mój makijaż jest raczej skromny i dyskretny. Można powiedzieć, że prawie go nie widać. A o to przecież w makijażu chodzi.  Pisałam Wam już, że lubię Laverę.
Używam podkładu Lavery i tuszu. Kropkę nad i w moim makijażu stawia Puder sypki transparentny TREND SENSITIV Lavera .
O pudrze przeczytamy:
Ten drobnoziarnisty puder mineralny zawiera ekologiczne składniki i starannie dobrane minerały w celu nadania skórze naturalnego, pięknego wykończenia. Daje matowe wykończenie i utrwala makijaż. Odpowiedni dla wszystkich rodzajów skóry. Dermatologicznie i oftalmologicznie przetestowany. Odpowiedni dla osób noszących szkła kontaktowe.
Składniki: mika, puder z ryżu*, krzemian magnezu, tlenek cynku, dwutlenek tytanu, stearynian magnezu, gliceryna roślinna, krzem mineralny, tlenochlorek bizmutowy, tlenek żelaza, roślinny kwas stearynowy, tlenek aluminium, olej arganowy*, olej z rokitnika zwyczajnego *, witamina E, , bio-masło kwiatowe, olej z lnicznika, bio-liposomy roślinne, olej słonecznikowy, ekstrakt z korzenia lukrecji, witamina C, tlenek srebra, mieszanka olejków eterycznych
* składniki pochodzące z upraw ekologicznych”
Moja opinia:
Bardzo długo szukałam pudru, w którym nie będzie talku. Nie chcę używać kolorowych kosmetyków z tym minerałem. Dużo można znaleźć informacji o tym, że talk jest minerałem kancerogennym. Nie służy ani zdrowiu, ani urodzie, mimo, że jest powszechnie stosowany. Zawsze używałam pudrów sypkich, nie przepadam za tymi twardymi.  Dobrze, że są pudry pozbawione talku.
Puder Lavery jest bardzo delikatny, pięknie pachnie. Czasem nakładam go szerokim pędzlem, czasami puszkiem. Puder daje matowe wykończenie. Bardzo lubię ten puder, bo tak naprawdę nie widać go. Pudru używam codziennie. Opakowanie 10 g wystarcza mi na około 11 miesięcy. Sprawdziłam zamówienia w sklepie, w którym robię moje kosmetyczne zakupy. Pierwsze opakowanie kupiłam w czerwcu roku 2011, a to, które mam teraz w maju tego roku. Warto wydać 70 zł.
A Wy malujecie się codziennie, czy od święta? Jakich macie ulubieńców?
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...