Dla Was piszę

27 października 2012

Maseczka Ubtan - ajurwedyjski królewski peeling w ramach maseczkowej akcji


Maseczkowa akcja trwa u mnie w najlepsze. Stosowane przeze mnie maseczki powtarzają się. Czasem jednak sięgam po zupełne dla mnie nowości. Taką nowością są dla mnie maseczki oparte na ajurwedyjskich ziołach marki Hesh.
Pierwszą moją ajurwedyjską  maseczką jest Ubtan.

O maseczce przeczytamy:
„Ubtan jest to stara ajurwedyjska mikstura upiększająca stosowana od wieków jako puder do kąpieli dla uzyskania promiennej i zdrowej skóry. Była ona zwana królewskim peelingiem kąpielowym. Jest to najlepszy i najbardziej naturalny zamiennik mydła. Posiada naturalne właściwości myjące i upiększające, nadaje skórze czarujący blask oraz nawilżenie. Ponad to maseczka Ubtan ma działanie chłodzące i peelingujące. Jest wyśmienita dla skóry trądzikowej i z zaskórnikami.
Zalety produktu:
ü  nadaje się jako środek myjący dla osób w każdym wieku,
ü  może być stosowany jako naturalny zamiennik mydła,
ü  nadaje skórze promienny wygląd,
ü  działa peelingująco i oczyszczająco,
ü  działa nawilżająco,
ü  działa chłodząco.
Sposób użycia: Odmierzyć odpowiednią ilość maski w zależności od zastosowania i rozrobić z niewielką ilością wody różanej lub zwykłej wody do uzyskania konsystencji pasty. Nałożyć na skórę twarzy lub ciała pozostawiając przez 10-15 min, następnie dokładnie spłukać wodą. Podczas zmywania maseczki można wykonywać delikatny masaż skóry okrężnymi ruchami, co zapewni dodatkowy efekt peelingujący. Przy zastosowaniu maseczki jako środek myjący wystarczy nanieść na ciało cienką warstwę rozrobionej pasty, a po 5-10 minutach zanurzyć się w kąpieli lub spłukać pod prysznicem.


Składniki: Nagarmotha (Cyperus Rotundus), Rose Petal Powder (Rose Alba), Sandalwood Powder (Santalum Album), Kachura (Curcuma Zedoria), Bawchi (Psorolea Corylifolia), Anantmul (Hemidesmus Indicus), Amba Haldi (Curcuma Amada), Wala (Andropogan Muircatus), Manjishta (Rubia Cordifolia), Orange Peel Powder (Citrus Aurantium), Multani Mati (Fuller's Earth), Perfume.
Ostrzeżenie dla alergików: Maseczka Ubtan jest produktem naturalnym i może powodować uczulenia lub podrażnienia skóry u osób wrażliwych na któryś ze składników.”
Moja ocena:
Jak już wspomniałam nigdy nie stosowałam maseczek opartych na ajurwedyjskich ziołach. Zupełnie nie znam roślin, z których została skomponowana. Rozszyfrowanie składu jest więc dla mnie bardzo trudne. Z 11 roślinnych składników znam tylko płatki róż, skórkę pomarańczową i proszek z drewna sandałowego. Pozostałe składniki brzmią dla mnie wyjątkowo tajemniczo. Nawet nie będę próbowała ich zidentyfikować. Maseczka ma postać bardzo drobnego proszku zapakowanego w celofanową torebkę. Proszek jest bardzo drobny. Nie ustępuje glinkom. Ziołowy proszek pachnie bardzo intensywnie. Przypuszczam, że w ziołowo-drzewnym aromacie dominuje zapach drewna sandałowego. Nigdy nie miałam prawdziwych trociczek ,agrabati, opartych na pyle drewna sandałowego i tymże olejku. Tak jednak wyobrażam sobie ich woń.

Do jednokrotnego użycia biorę trzy łyżeczki proszku. Dodaję wody, aby powstała pasta. Odstawiam proszek z wodą, aby dobrze się połączyły na 30 minut. Po tym czasie pasta będzie jednorodna. Nie trzeba tak robić, można zaraz po dodaniu wody użyć maseczki. Ja jednak twierdzę, że jest lepsza jak trochę postoi.




Potem nakładam ją na twarz, szyję, dekolt i ramiona. Przecież to królewski peeling i dlatego stosuję go dość rozrzutnie. Brunatną maź trzymam na sobie około 10 minut. Podczas zmywania wykonuję delikatny masaż. Maseczka ta działa delikatnie peelingująco i oczyszczająco. Dla mojej mieszanej cery jest doskonała. Dobrze oczyszcza, nie wysusza skóry. Po zmyciu maseczki nie odczuwam żadnego ściągania. Maseczka ta przeznaczona jest dla kobiet i mężczyzn. Od mężczyzny usłyszałam opinię, że lekko piecze. Po zmyciu jednak nie było żadnego zaczerwienienia. Ogólnie przez mężczyznę maseczka została oceniona pozytywnie, mimo pewnych uwag do zapachu.

Z pewnością jeszcze sięgnę po maseczki marki Hesh. Zużyłam dopiero połowę opakowania. Wypatrzyłam już sobie kolejną maseczkę Hesh,  z płatków róż.
Znacie ajurwedyjskie maseczki? Czy Wasi mężczyźni także stosują maseczki? Może zaczniecie wspólne maseczkowanie od tej, na której napisano, że jest dla kobiet i mężczyzn?

39 komentarzy:

  1. wygląda bardzo fajnie, efekty też niezłe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda. Można tym proszkiem zastąpić mydło. Jest delikana i można ją stosować codziennie.

      Usuń
  2. nie wygląda zbyt przyjemnie, ale to sama natura, więc sama z chęcią bym ją wypróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nie mam zastrzerzeń do wyglądu. Ot brunatny drobniuteńki proszek :)

      Usuń
  3. Nigdy nie słyszałam o takim proszku i skład faktycznie brzmi...kosmicznie :) Ale zapowiada się fajnie. A gdzie kupiłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie maseczki Hesh to także wielka nowość. Postaram się z czasem rozszyfrować skład. Kupiłam na www.skarbiec-natury.pl za 17,90 zł (100 g).

      Usuń
  4. Ciekawa maseczka, nigdy takiej nie próbowałam.
    Mój TŻ nawet lubi maseczki i to nawet nie muszę go do nich zmuszać :) Dzięki temu jest mi mniej niezręcznie paradować po mieszkaniu z maseczką na twarzy, bo oboje to robimy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, ja też paraduję z maskami na twarzy po mieszkaniu bezproblemowo :) Nikt z przerażenia nie ucieka.

      Usuń
  5. Moja siostra miała tą maseczkę, ale nie wiem, czy była z niej zadowolona. Mój mąż czasami skusi się :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że sa mężczyźni korzystający z maseczek :)

      Usuń
  6. Jakoś trudno mi sobie wyobrazić mojego Robala w maseczce na twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proponuję nie wyobrażać sobie, tylko nałożyć Robalowi maseczkę :)

      Usuń
  7. Fajna sprawa, już mi się znudziły mydła, więc chyba spróbuję *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, ta maska to ciekawy zamiennik dla mydła :)

      Usuń
  8. Mam maseczkę ajurwedyjską, ale do włosów (Tulsi) również marki Hesh. Na opakowaniu jest napisane, że można ją też stosować na twarz. Może powinnam spróbować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmmm, może tak. Będzie to ciekawe doświadczenie maseczkowej akcji.

      Usuń
  9. nigdy nie miałam z taką ziołową maską do czynienia, ale jeśli tak mocno pachnie, to chyba nie spróbuję, bo jestem dość wrażliwa na zapachy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest mocny, to fakt. Jest to zapach naturalny, ziół, kwiatów, kory drzewa. To zapach Natury.

      Usuń
  10. fajna sprawa z tą maseczką niby maseczka a jakie wszelakie zastosowanie.Co do maseczek i płci brzydkiej :P mój mężczyzna sam nadstawia buzię do nakładania maseczek,ma nawet swoje ulubione he he

    OdpowiedzUsuń
  11. po zachwytach nad maseczką Neem firmy Ayur skusiłam się na którąś z maseczek Hesh (tylko nie pamiętam którą) i to o zgrozo dzień przed ważnym egzaminem. nie dość, że wypaliła mi buzię,to jeszcze zabarwiła twarz na czerwono. Od tej pory unikam maseczek tej firmy... może szkoda, bo Twoja recenzja bardzo zachęcająca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie pamiętasz co to była za maseczka. Ja mam jasna karnację. Nie zauważyłam barwienia skóry.

      Usuń
  12. Ciekawa ta maseczka. Zastanawiałam się nad zakupem maseczki z płatków róży, ale ta też warta jest uwagi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też płatki róży kuszą. Mam je w planie, jak tylko zużyję obecną.

      Usuń
  13. Ja nie przepadam za specyfikami w tej formie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, każdy ma swoje ulubione kosmetyki i takie, po które nie sięgnie.

      Usuń
  14. ajurwedyjskie zioła??? Kochana pierwsze slysze- ale u Ciebie zawsze duzo nowosci:))) i dobrze:)))) ... nigdy wczesnie nie spodkalam sie za takimi...... oczywiscie z checiabym sprobowala :))))pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też nowość. Sądzę, że dla Hindusek to wielowiekowa tradycja.

      Usuń
  15. Pierwsze słyszę, ale sama za tymi zabawami w alchemika nie przepadam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alchemikiem w tym przypadku jest wielowiekowa tradycja. JA tylkododałam wodę :)

      Usuń
  16. Uwielbiam zabawy w papki, ciapki itp czyli różnego rodzaju maseczki, peelingi:) Uwielbiam świeże zapachy- chociaż w zimne dni nie odmówię sobie zapachów typu czekolada, macadamia;) na pewno wyproóbuję

    OdpowiedzUsuń
  17. nie słyszałam o niej nigdy, ale wygląda fajnie. lubię takie naturalne produkty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój to także debiut jeli chodzi o takie maseczki :)

      Usuń
  18. ciekawie wygląda takie błotko :) pewnie działanie też nie ma nic do zarzucenia ..chociaż kosmetyku nie znam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie się sprawdza. Dobrze działa na mieszaną cerę.

      Usuń
  19. Fajna ta maseczka:) Pamiętaj o przesłaniu podsumowania tagu maseczkowego:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Znam maseczki ajurwedyjskie. Mam dwie tej marki ale dokładnej nazwy już nie pamiętam. Używam raz w tygodniu i jestem bardzo zadowolona z działania.

    OdpowiedzUsuń

Chętnie czytam Wasze komentarze i za każdy dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...