Dla Was piszę

4 stycznia 2013

Moje kosmetyczne odkrycia Anno Domini 2012

Nowy Rok już rozpędził się na dobre, a ja wciąż jeszcze rozmyślam nad tym co było. Zastanawiałam się jaka ma być pierwsza notka w nowym roku. Postanowiłam ulec blogowej modzie i napisać o moich odkryciach roku 2012.
Rok 2012 nie jest pierwszym, w którym używam naturalnych kosmetyków. Poznaję je od czasu jakiegoś. W moim eko szaleństwie doszłam do tego, że nie sięgam po drogeryjne kosmetyki i środki czystości. Parafina i jej pochodne już dawno zostały wyeliminowane. Poprzedni rok był czasem uważnego przyglądania się poszczególnym składnikom.
Długo zastanawiałam się nad tym jakie kosmetyki tak naprawdę mnie oczarowały. Latem poprzedniego roku, podobnie jak wiele z Was, zachwyciłam się naturalnymi kosmetykami z Rosji. Zachwyt jednak minął. Kosmetyki te oceniam jako nierówno działające. Są wśród nich perełki i totalne buble. Rosyjskie kosmetyki nie są moich hitem roku 2012.
Moim odkryciem roku są marki: Luvos i Ikarov.
 

Zachwycają mnie glinka mineralna Luvos i oleje.
„Firma Luvos, oprócz produktów leczniczych oferuje również doskonałe, certyfikowane kosmetyki naturalne na bazie glinki mineralnej Luvos. Prawie 100-letnie doświadczenie firmy Luvos było podstawą do opracowania innowacyjnych kosmetyków naturalnych, bogatych w cenne minerały oraz substancje czynne roślinnego pochodzenia. Dzięki temu przygotowano dokładnie wyważoną kompozycję składników kosmetycznych dla zdrowej i pięknej skóry.”
Słowa firmy nie są przesadzone.
W ciągu ostatnich miesięcy mogłyście przeczytać recenzje kilku kosmetyków.




Były recenzje:

ü  Krem oczyszczający skórę z glinką mineralną

ü  Maseczka nawilżająca z probiotykiem i wyciągiem z aloesu

ü  Maseczka peelingująca z olejem z pestek brzoskwini

ü  Maseczka z glinki Luvos z olejem jojoba



 
Na napisanie opinii czekają szampon i odżywka, tonik i krem nawilżający.
W kolejce do zakupu czekają jeszcze maseczki i krem tonujący.
Kosmetyki te bardzo odpowiadają mojej cerze i włosom. Niewypałem, z uwagi na skład, okazała się maseczka z glinki Luvos z olejem jojoba. Nie jest ona jednak oferowana przez polskie sklepy. W ofercie sklepów z naturalnymi kosmetykami znajdziecie tylko te z certyfikatem BDIH.
Wykaz sklepów oferujących markę Luvos znajdziecie na stronie oficjalnego importera, którym jest firma NEOPHARMA (klik).
 
 
Na wstępie napisałam także, że zachwyciły mnie oleje. Myślę o tych, które oferuje Ikarov.
 

Oleje Ikarov załatwiają całą pielęgnację. Marka posiada oleje do twarzy, ciała i włosów.  Moja kolekcja jest dość pokaźna. Są w niej: olej do cery mieszanej, oleje do masażu, olej wyszczuplający, olej do włosów, olej do paznokci. Nie zabrakło także płynu dwufazowego do makijażu oraz wody różanej.  Nie wszystkie produkty doczekały się recenzji.


Pisałam o:

ü  Olejku do masażu antycellulitis „Cyprys”

ü  Olejku anty-age do cery mieszanej
 

W moim koszyku znajduje się jeszcze wiele skarbów marki Ikarov. Z czasem będziecie mogły przeczytać o moich przemyśleniach związanych z tymi kosmetykami.
Oficjalnym importerem marki Ikarov jest firma Natur Polska. Na stronie importera znajdziecie informacje gdzie szukać tych kosmetyków (klik) .
 
Moje uznanie zdobyły jeszcze dwa niepozorne produkty.
Pierwszym z nich jest olej laurowy. Otrzymałam go od Ewel, Autorki bloga Śliwki Robaczywki.  Traktuję go jako lek, bo mnie pomaga na chore stawy. Olej laurowy jest do nabycia w sklepie Blisko Natury (klik).
Zainteresowanych odsyłam do recenzji (klik).
 

 
Wymienić muszę jeszcze sól z Rabki. Kupiłam ją w sklepie Bio-lady (klik).  O soli tej powinnam powiedzieć: „cudze chwalicie, swego nie znacie.” Muszę przyznać, że czuję się nieco zawstydzona tym, że sól z Rabki poznałam niedawno. O solach z Rabki wiedział Bolesław V Wstydliwy (XIII wiek) ! Cudze chwalicie …  Sól ta znalazła stałe miejsce w mojej łazience, bowiem „lepiej późno niż wcale”.  Odsyłam Was do notki o rabczańskiej soli (klik).
 

Tak w wielkim skrócie wyglądają moje kosmetyczne odkrycia i zachwyty Anno Domini 2012.
Jakimi kosmetykami zachwyciłyście się w poprzednim roku?

 

40 komentarzy:

  1. hmm szczerze mówiąc nie znam tych marek o.O

    Zapraszam do mnie :)


    OdpowiedzUsuń
  2. musze przeczytac o tej soli co polecasz- pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ło matko ile Ty tego tam masz! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazbierało się. A teraz będzie się używało i przez długi czas nic nie kupię :)

      Usuń
  4. Muszę poczytać więcej o tych kosmetykach :) krem z glinką mnie kusi - idę zobaczyć co o nim napisałaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam o kremie do mycia twarzy. O kremie nawilżająco-rewitalizującym jeszcze nie zdążyłam :( Uzywam go dopiero od dwóch tygodni.

      Usuń
  5. Ja w końcu muszę spróbować jakiegoś produktu marki Ikarov! A maseczki Luvos właśnie sobie zamawiam... ;) Moim największym zaskoczeniem w 2012 był olejek z drzewa herbacianego - działa lepiej niż jakikolwiek preparat punktowy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Olejek z drzewa herbacianego to niesamowity skarb Natury :) Pogromca pryszczy.

      Usuń
  6. Ja w minionym roku postanowiłam dać szansę naturalnym kosmetykom i znalazłam wśród nich parę perełek, ale używam też niektórych kosmetyków bazujących na chemii, ale po te sięgam raczej w makijażu niż pielęgnacji. Jak wykończę zapasy olejów, to postawię na Ikarov, bo słyszałam o nim wiele dobrego m.in. od Hexxany, teraz widzę, że Tobie również przypadł do gustu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że wśród Ikarovów znajdziesz coś dla siebie.

      Usuń
  7. Ja się zachwyciłam głównie możliwościami octu jabłkowego, aloesu i drzewa herbacianego :P Takich "poważnych" naturalnych kosmetyków (no możę oprócz mydeł) jeszcze nie miałam zbyt wielu okazji używać, ale wszystko do nadrobienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jest ten pierwszy raz kiedy sięgamy po naturalne kosmetyki. Potem już idzie z górki :)

      Usuń
  8. Ja też bardzo lubię te marki. A maseczki Luvos to moje odkrycie poprzedniego roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CZytałam, czytałam. Podzielam Twój zachwyt w pełni.

      Usuń
  9. moje odkrycie 2012 to Luvos, Weleda i Madara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WEledy znam tylko pasty do zębów i krem do rąk (z granatem). Na Madarę przyjdzie czas ;)

      Usuń
  10. Olej laurowy przyda się więc i mnie. Na razie mam żywokostowy.

    Ikarov i Luvos kuszą mnie od dawna. O tej drugiej firmie dowiedziałam się zresztą z Twojego bloga.

    OdpowiedzUsuń
  11. fantastyczny zbiór, w 2012 tez poznałam Ikarov (olejki) i Luvos (maseczki) ale e roku 2013 mam nadzieję, że poznam je bliżej, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. ja Pat&Rub:) Zapraszam do wzięcia udziału w rozdaniu na moim blogu:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Te wszystkie 'glinkowe' kosmetyki bardzo mnie kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kosmetyki Luvos mnie zaciekawiły, muszę wejść na stronkę. Sporo tego masz!

    OdpowiedzUsuń
  15. co do firmy Luvos dopiero odkryłam że mam maseczkę tej firmy(coś mi świtało w głowie po twoich recenzjach że już ją gdzieś widziałam) kupioną u siostry w Niemczech.Muszę ją wykorzystać.A kiedy w lutym wybiorę się do siostry będę szukać tego kremu oczyszczającego,bardzo mnie zaciekawił

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja sobie w DDD kupiłam glinkę myjącą z lavery i ciekawa jestem czy jest ona podobna do tej z luvos. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię białą glinkę Lavery :) Glinki sa podobne. Ale biała jest najdelikatniejsza.

      Usuń
  17. Same cudowności, tylko cen się obawiam :D
    Tak na pierwszy rzut oka zainteresowały mnie olejki i sól.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luvos jest marką droższą, IKarov tańszą.
      Ceny:
      sól za 0,5 kg - 9 zł (na ok. 5 kąpieli)
      olejki np. do twarzy 27 zł (wystarczy na ok. 3 miesiące)
      olejek do paznokci 14 zł
      Najdroższy jest olejek różany do masażu 39 zł. Mój wniosek po używaniu olejków jest taki, że pielęgnacja nimi nie jest aż tak bardzo kosztowna.

      Usuń
  18. Mnie zachwycil produkt od Lusha 'ultrablend' na bazie wosku pszczelego.

    z nowosci tego rocznych to.. organiczny lubrykant ;) musze tylko go upolowac :)

    rosyjskie kosmetyki- mam, uzywam, ale zachwytu nie ma. krem pod oczy fajny, ale szampon juz mniej. krem do buzi ladnie nawilza, ale nic nie matuje chociaz do cery mieszanej i tlustej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusha nie miałam. Co do rosyjskich kosmetyków mam podobne odczucia.

      Usuń
    2. Nie wszystko co z Lusha dobre, ale niektore rzeczy sa przyjemne. A chcialabys cos z Lusha? :) Jesli tak to odezwij sie do mnie. Ostatnio wyslalam jednej blogerce lushowy upominek w ramach swiat ;)

      No wlasnie, te rosyjskie kosmetyki niby nie sa zle, niby sa ok, ale nie ma wielkiego ach i och. Np. te szampony- mam Baikal, ale osobiscie wole Alterre (i nie chodzi o cene, czy o opakowanie...), ale o to jak dziala na moje wlosy :) Wg mnie zbyt nadmuchaly blogerki.

      Dobrze, ze chociaz krzywdy nie robia :)

      Usuń
    3. Dzięki :) Jakoś strasznego parcia na Lusha nie mam. Masz rację, że blogerki zrobiły niesamowitą reklamę rosyjskim komsetykom. Sama mocno się obkupiłam. Składy mają przyzwoite. Ale nie zawsze te kosmetyki działają tak jakby się chciało. Krem do twarzy matujący z Baikal też mam. Męczę się z nim od lipca. Niby dobry, ale nie do końca.

      Usuń
  19. Też zachwycam się marką Ikarov a dokładnie tonikiem z różą - genialny dla mojej cery, krem z olejkiem makadamia i różą Lavery, ponadto produkty z borowiną (nie pamiętam marki), których zapach mnie urzekł. Teraz skuszę się na olej laurowy ze względu na problemy stawowe:( bo próbowałam już wszystkiego, a nóż widelec będzie to odkrycie 2013 roku:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do toniku, podzielam Twój zachwyt. U mnie olej laurowy sprawdza się w kwestii problemów stawowych. Jak jest lepiej odstawiam, potem znowu wracam. Tak to już jest po poważnych urazach. Oby Tobie pomógł. Z doświadczenia wiem, że moich problemów nie pozbędę się całkowicie. Łagodzę objawy. Pozdrawiam.

      Usuń

Chętnie czytam Wasze komentarze i za każdy dziękuję.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...